19 czerwca, 2024

Dobry Podcast, czyli rozmowy o godności. Odcinek 3. Co robi nam mobbing?

Dobry podcast, czyli rozmowy o godności. Dzisiaj porozmawiamy o tym, co robi nam mobbing.

Rozmawiać będą: Małgorzata Górska, praktyczka HR z wieloletnim stażem dyrektora personalnego w międzynarodowych firmach z branż Retail, Farma, Media, Produkcja, Consulting i B2B. W swojej karierze zawodowej było odpowiedzialna za tworzenie i wdrażanie programów przeciwdziałających występowaniu zachowań o charakterze niepożądanym, w tym mobbingu. Posiada wieloletnie doświadczenie w pracy z zarządami, kadrami zarządzającymi i menedżerskimi. Ekspertka Dobrej Fundacji.

Aleksandra Kuzaj-Kosek, psycholożka, trenerka, autorka szkoleń i procedur antymobbingowych. Pełni funkcję doradczyni, rzeczniczki etyki, interweniuje, m .in. w ramach Komisji Antymobbingowych. Absolwentka Wydziału Psychologii SWPS oraz studiów podyplomowych z zakresu interwencji kryzysowej. Należy do grona liderek Zrównoważonego Rozwoju wyróżnionych przez kapitułę Forbes Women w 2022 roku. Ekspertka Dobrej Fundacji. 

Aleksandra Kuzaj (AK) Spotkałyśmy się w Dobrej Fundacji i pomyślałyśmy, że dobrym pomysłem jest wniesienie psychologii do tematu przeciwdziałania mobbingowi, ponieważ mam takie poczucie, że ten temat jest mocno zdominowany przez prawników i chciałabym Cię Gosiu zapytać tak z Twojego doświadczenia HR-owego, ale też kryzysowego. 

No właśnie, z jakiego powodu Ty uważasz, że ta psychologia w temacie mobbingu jest ważnym tematem i gdybyś mogła podzielić swoimi doświadczeniami i przemyśleniami? 

Małgorzata Górska (MG) Tak. Uważam, że to jest niezwykle ważny temat, bo my przeważnie w ogóle szkoląc na przykład w firmach ludzi, jeżeli mówimy o przeciwdziałaniu mobbingowi, no to głównie szkolimy z obszaru prawnego. 

Szkolimy jak powinny wyglądać, procedury co wolno, czego nie wolno, czy menadżer jak krzyknie raz to już jest mobbing, a jak krzyknie dwa razy to czy jeszcze nie, prawda? Natomiast nie pokazujemy w ogóle co ten mobbing tak naprawdę, czy całe spektrum tych zachowań o charakterze nieetycznym, bo to nie tylko jest mobbing, robi nam jako ludziom, ale robi też naszym rodzinom i robi otoczeniu całemu, bo mobbing czy w ogóle takie działania przemocowe wpływają chociażby na wszystkie nasze motywy społeczne, wpływają na przynależność, bo osoba, która doświadcza mobbing, ona jest często izolowana, ona jest często gdzieś tam wypychana z zespołu, pomijana w różnych rzeczy, izolowana.

Też ogromnie wpływa na naszą sprawczość, a ta sprawczość jest bardzo mocno powiązana z naszym dobrostanem. To czy w ogóle mamy wpływ na coś, jak działamy, te nasze działania są często ograniczane, są umniejszane. To wpływa na poznanie, bo jesteśmy izolowani od informacji, a my potrzebujemy wiedzieć do tego, żeby dobrze funkcjonować, żeby podejmować decyzję, no i finalnie to wpływa na naszą samoocenę, prawda?

My czujemy się coraz mniej wartościowi, nie czujemy się ekspertami, ekspertkami, a już deprywacja w obszarze samooceny często prowadzi do depresji, ale o tym pewnie będziesz też za chwilę Ty mówiła ze swojego doświadczenia. Natomiast dla mnie w ogóle mobbing to jest taka choroba zaraźliwa i ja gdzieś usłyszałam w Dobrej Fundacji, że jedna osoba dotknięta mobbingiem to też oznacza 10 w jej otoczeniu, prawda? Bo my nie zostawiamy naszego życia po wyjściu z pracy, tylko wracamy z tym mobbingiem do domu, siadamy do kolacji, idziemy z psem na spacer, kładziemy dzieci do łóżka.

Jakby ten mobbing staje się elementem, częścią naszego życia i to przenosi się też na naszych bliskich, ale co więcej mobbing też zaraża w firmie, bo po pierwsze zespół często widzi, co się z nami dzieje i jak jesteśmy traktowani. Albo się z tym bardzo źle czuję, ale nie wie co zrobić, bo jestem sparaliżowany strachem, albo wprost jest to zachętą, żeby również przekraczać pewne granice. To bardzo psuje kulturę organizacyjną, więc to się rozsiewa bardzo szeroko.

Już nie mówiąc o takim w ogóle szerszym wymiarze, typu gospodarczym, więcej L4, rotacja pracowników, złe modelowanie itd. Ja myślę, że bardzo ważna jest edukacja. Po pierwsze, co nam to robi i o to też będę Cię chciała za chwilę zapytać, a po drugie jaki to ma wpływ toksyczny na naszą całą kulturę, na biznes. Dlatego warto o tym po prostu mówić. 

I Ola, właśnie z Twoich doświadczeń, takiej pracy gabinetowej, ale też pracy w komisjach etycznych, to co nam robi stres? 

(AK) Stres niestety nie robi nam nic dobrego, stres destabilizuje, utrudnia wykonywanie codziennego obowiązków i to jest ten kawałek, który bardzo widać w kontekście mobbingu, bo też chce się na tym skoncentrować, że ta efektywność pracownika też znacznie spada. 

To się wiąże też z tym, że pracownik, który doświadcza przemocy w miejscu pracy, bo mobbing jest formą przemocy i uważam, że nazywanie tego właśnie po imieniu jest tym, co wszyscy powinniśmy robić. 

Tutaj jednak otwiera oczy, kiedy pracownik, który doświadcza mobbingu, przychodzi do pracy, to właściwie czeka na strzał. On się czuje jakby był na froncie i to powoduje, że jego oś HPA jest cały czas w produkcji neuroprzekaźników, które też wpływają na przede wszystkim kortyzol. Już nie chcę wchodzić w szczegóły neuroanatomii stresu, ale to przede wszystkim powoduje ciągłe wyrzuty tego kortyzolu, który m .in. już tam wpływa na cały nasz mózg, na ciało migdałowate, który odpowiada za warunkowanie bodźca. Więc taka osoba jest ciągle w takim stanie czujności i jak sobie wyobrażasz, to ciężko jest wtedy funkcjonować w skupieniu i koncentracji na tym, jakie zadanie mam zrobić. 

To też jest taka ciekawa rzecz, bo tak jak mówiłaś o tym wymiarze psychologicznym mobbingu, to mam poczucie, że to nie jest dobrze rozumiane, że to też wynika z definicji prawnej mobbingu. Czyli tam jest w tej definicji artykuł 94 Kodeksu pracy, jest ten kawałek o zaniżonej ocenie przydatności pracownika i to, o czym mówiłaś, ten wymiar społeczny, ten wymiar organizacyjny, to się tam też mieści, bo ten człowiek czuje się gorszym pracownikiem, a to się właśnie rozlewa. 

I jak prowadzę szkolenia czy w ogóle jak prowadzę też konsultacje, to mówię o tym, że ten kawałek, to jest ten moment, kiedy psychologia zazębia się z prawem, nie da się tych nauk odłączyć. Stąd mam takie poczucie, że te szkolenia tylko z zakresu prawa nie są wystarczające i tak się zastanawiam też, myśląc o twoim kawałku HR-owym, to na ile masz poczucie też, że coś się zmienia w ogóle, że te szkolenia zataczają szerszy krąg, że na ile organizacje też podejmują takie działania, żeby włączyć też te elementy związane z rozbudowywaniem świadomości, nie tylko w aspekcie prawnym. 

(MG) Ja myślę, że to się zmienia. To jest poniekąd też wymuszane przez rynek, czy przez prawo, bo to prawo staje się coraz bardziej takie wymagające, bo wchodzi prawo unijne, ale też wchodzą różne pokolenia na rynek, prawda? 

I to są takie pokolenia, które już nie będą tolerować krzyku, które już nie będą tolerować jakichś takich nieetycznych zachowań. Natomiast mnie osobiście cieszy to, że firmy idą dużo bardziej w prewencję, czyli zapobieganie, czyli właśnie i te polityki, ale też szkolenia ludzi, szkolenia menadżerów, wprowadzanie osób zaufania, taki większy obiektywizm w tych politykach też, że często mamy zewnętrzne komisję etyczne. 

Natomiast nadal gdzieś mierzymy się z tym, że to jest bardzo niewygodny temat, że osoba, która zgłosi mobbing nie ma również łatwo, dlatego, że staje się poniekąd pewnym problemem, prawda? Często to z czym ja się spotykałam w swojej karierze, to było to, że tak, on może nie jest za fajny dla ludzi, czy nie jest za fajna dla ludzi, ale to jest absolutnie świetny ekspert i to jest coś, co ja naprawdę słyszałam bardzo często. 

No i teraz pojawia się taki dylemat. No co zrobić, prawda? Bo z jednej strony mamy osobę pozornie niezastępowalną, no a z drugiej strony mamy tę rzeszę ludzi, która jest dotknięta tymi zachowaniami. Przemocą. 

I ostatnio na rynku mamy ileś takich case'ów, gdzie osoby pozornie niezastępowalne okazały się jednak całkowicie zastępowalne. Ale musiało się naprawdę coś dużego wydarzyć, bo często ta procedura tej przemocy trwała latami i to długimi. 

I to jest właśnie takie, wydaje mi się w tym wszystkim trudne, że te organizacje nie reagują od razu. Jakby niby jest ta prewencja, niby jest interwencja, ciągną się komisje. Czasami już doprowadzamy do sytuacji kryzysowej w firmie, tak jak mogliśmy obserwować na rynku ostatnie różne wydarzenia.

(AK) No ale czemu nie reagujemy od początku, prawda? I czemu nie przeciwdziałamy?

(MG) Tak, ale tak skutecznie, tak realnie, prawda, a nie papierowo. Więc to jest tutaj, to nie jest prosty temat i wydaje mi się, że silne działy HR -u, też ten cały compliance, taki też na poziomie korporacyjnym, że można wyjść poza lokalne struktury, można coś zasygnalizować, ale też ta poufność w tym, bo to nie zawsze też jest dochowane. 

Więc jakby to jest bardzo skomplikowany temat i ja mam tutaj dosyć takie jasne zdanie. Uważam, że mimo, że ktoś jest naprawdę świetnym ekspertem, ale zachowuje się w sposób nieetyczny, to nie powinien, czy nie powinna zarządzać ludźmi. 

Jakby ja uważam w ten sposób też jest bardzo trudno dojść do takiej sytuacji, że jeżeli ja przez, nie wiem, 10 lat byłam gnębiona przez szefa czy szefową, no to dam szansę, prawda, to zaufam, nawet jak nastąpią jakieś zmiany. Jestem ciekawa, jaką Ty masz opinię tutaj?

(AK) Jak kiedy biorę udział w komisjach antymobbingowych, to zdarza mi się do rekomendacji dołączać takie zdanie, że rekomenduję odsunięcie danej osoby od funkcji zarządczych, bo to jest dokładnie to, co mówisz, czyli ktoś może być świetnym specjalistą, ale zupełnie nie ma kompetencji zarządczych. 

I to jest w ogóle bardzo trudny temat i ja też zdaję sobie sprawę, że jeśli ktoś dowodzi i osiąga świetne rezultaty, to dla firmy to może być duża strata. Natomiast ciekawe jestem na ile jest tak, że firmy ważą te kilka osób, które doświadczą jakieś trudności, a jeden specjalista czy specjalistka.

Natomiast jak zaczynamy moją pracę właśnie w tym kawałku przeciwdziałania mobbingowi, to już było kilkanaście lat temu, bo jakieś takie pierwsze kroki stawiałam w 2009. Zdarzały się osoby, które trafiały do mnie i mówiły właśnie o trwa 10 lat, 5 lat, a teraz ludzie przychodzą nawet po kilku miesiącach. 

Ta pozytywna zmiana teraz następuje. To jest na pewno związane z dostępem do informacji. Uważam, że to jest być może jedyny, ale plus też afer medialnych, że jednak coraz więcej osób wtedy patrzę też trochę na swoją pracę, i mówię kurczę, chyba rzeczywiście coś jest nie tak, bo to też jest taki psychologiczny kawałek, gdzie ludzie boją się, dzieli się tymi informacjami, albo dzielą się tą historią, że przełożone czy współpracownicy gdzieś się wyżywają, się na nim dziwnie się zachowują, bo to często są takie określenia, ale na to otoczenie mówi, “nie no co ty, no przecież każdy ma teraz takiego z****go szefa”, celowo używam takiego słowa, bo w takim kolokwialnym języku to padają takie określenia, “nie no co to tam weź, ogarnij się”. 

(MG) Co z kolei ja też obserwuję na przestrzeni tych lat, to rzeczywiście, ileś lat temu mówiliśmy o takich bardzo wyrazistych oznakach mobbingu, krzyku, czasami nawet przemocy fizycznej, prawda?

A teraz to tak ewoluowało i takie jest w białych rękawiczkach, prawda? Gaslighting, jakieś takie mikro agresje. I tu jest też to bardzo trudne, bo to prócz takiej edukacji otoczenia, żeby potrafiło to otoczenie wyłapywać, że hej właśnie usłyszałam mikro agresję i się bronię. 

To jest bardzo trudne, przychodzą z czymś takim też do Ciebie ludzie?

(AK) To jest trudne. Moim takim papierkiem lakmusowym są mojej studenci, szczególnie ci studenci stacjonarni, czyli młodzi ludzie, którzy wchodzą dopiero na rynek pracy, ale w znakomitej większości oni mają już jakieś doświadczenia. 

I ja i wtedy pytam prowadząc zajęcia właśnie z tematyki mobbingu, pytam, słuchajcie, czy ktoś z was już doświadczał takich zachowań w pracy, jak krzyk? Zawsze są przynajmniej dwie, trzy osoby, które podnoszą rękę. Czyli wśród tam 20-23 latków to się zdarza, ale tak jak mówisz, to jest zdecydowana rzadkość. 

Ja mam poczucie, że teraz, ponieważ firmy wiedzą, że trzeba dbać o pracowników, yo chętniej mówią, “hej zróbmy webinar, albo zróbmy szkolenie” i jakby nie chcę też dewaluować tych form, bo samej mi się zdarza prowadzić webinary czy szkolenia, natomiast to nie wystarczy. 

(MG) Ja powiem więcej, to jeżeli w firmie panuje na przykład mobbing i my zrobimy webinar, to będzie jeszcze gorzej. Hipokryzja. Tak, to będzie hipokryzja i to jest tak, że jest ilość takich procesów w organizacji, bo to czasami jest tak, jak mamy ultra przemęczonych ludzi dojechanych nadgodzinami i my robimy webinar o dobrej energii, który oni potem odpracowują w nadgodzinach. 

I to jest podobnie z webinarami na temat przeciwdziałania mobbingowi i one są super, jeżeli mówimy o całym pakiecie prewencji, ale jeżeli mówimy, że z jednej strony tolerujemy jakieś zachowanie, a z drugiej strony wrzucamy webinar, no to to już nie jest ok, to nie ma sensu tak naprawdę. 

Albo na przykład uczymy ich, że jest polityka i jak mogą zgłaszać różne rzeczy, po czym są jakieś negatywne konsekwencje. No tutaj to wszystko musi być spójne. Tak?

(AK) To zobacz, jaki to jest szereg działań, które z jednej strony trzeba wdrożyć, a z drugiej strony to wszystko. Jestem ciekawa, co ty myślisz? Bo z mojej perspektywy jako takiej niezależnej ekspertki, która gdzieś wkracza do firmy, wykonuje swój kawałek, często z niej wychodzę albo zostaję też z tej roli taki doradczej gdzieś w dłuższym procesie, ale dalej to jest z doskoku. 

Ja mam poczucie, że takim dużym kawałkiem, dużym tematem, który trzeba gdzieś opiekować, to jest w ogóle kultura danej organizacji. I jak ty to widzisz z tego kawałka HR 'owego właśnie, jakie działania twoim zajęć są skuteczne, co warto wdrażać? 

(MG) Znaczy, kultura tak, jak najbardziej tak, bo częścią kultury jest też to, jak my podchodzimy do łamania granic, do przekraczania granic, czy my pozwalamy, na co jest pozwolenie, czy my pozwalamy, czy my od razu jasno pokazujemy nie ale, tutaj nie, tutaj nie można. 

I tak naprawdę przykład idzie z góry, no bo to musi na górze być osoba, która jasno też zachowując się w stosunku do swoich podwładnych, też się w porządku zachowuje, bo wyobraźmy sobie teraz, że jest szef, który nie jest OK do swoich ludzi, to pytanie, co oni będą dalej kaskadować w dół, różne rzeczy mogą. 

(AK) I może też kogoś tam trafi, prawda? 

(MG) Oczywiście. Tak, natomiast tutaj duże roli odgrywają HR, nie ukrywam, że to też są takie papierki lakmusowe trochę, one sprawdzają, co się dzieje. Dla mnie jednak clue jest zarząd, to jest prezes i to wszystko idące potem w dół i ta kultura, która jasno pokazuje, “tu nie możesz”. 

Tu nie możesz, bo tu też mówimy o dyskryminacji, tu też mówimy o molestowaniu, i to są niby takie drobne rzeczy, ale te drobne rzeczy potem powodują to, że właśnie przekraczane są te granice w kulturach. 

(AK) Ale wiesz co, to też jest taki kawałek, bo mam takie poczucie i zresztą na szkoleniach. Ja zawsze o tym mówię, bo mam szkolenie z przeciwdziałaniu przemocy w miejscu pracy. I ja zresztą prowadzę też szkolenia warsztatowo, ale to co staram się na różnych przykładach przekazać poza tym kawałkiem stricte już wiedzy, czym jest mobbing, czym jest molestowanie, czym jest dyskryminacja. 

Bo to uważam, że to jest taki basic, który trzeba wdrożyć, ale największym wyzwaniem jest coś, co ja tak nazywam szarą strefą. Czyli te wszystkie trudne sytuacje i zachowania, które się pojawiają i myślę, że każdy z nas miał jakieś trudne sytuacje, komuś odmówiono urlopu, ktoś miał konflikt z kimś z zespołu. Jsteśmy ludźmi, więc to się pojawia, ale jak to się zaognia, a nie ma narzędzi, to tu zaczyna się robić kłopot.

Też na przykład tutaj uważam, że to jest taki kawałek nawet kryzysowej interwencji w ramach organizacji. Mnie się to zdarza, czyli ja jako interwentka kryzysowa też często przejmuje takie case i je prowadzę. 

Zdarza mi się też prowadzić szkolenia z interwencji dla firm. Natomiast jak to wygląda od wewnątrz, gdybyś mogła się podzielić też tym doświadczeniem interwencyjnym z Twojej perspektywy.

(MG) Znaczy ja, takie sensu stricte interwencje robię poza firmą, bo uważam, że HR gdzieś tam jest z jednej strony jest pomiędzy pracownikami, a pracodawcą, prawda? I z jednej strony też trzeba dać menadżerom i menadżerkom narzędzia, prawda? Żeby oni potrafili sobie radzić z takimi trudnymi sytuacjami, bo to często ląduje na przykład w HR, albo przychodzi pracownik i mówi, “Gosia, no mam problem ze swoim menadżerem, swoją menadżerką to załatwcie to”, no to też nie do końca Gosia ogarnij, tak?

Tak, było też, lepiej dawać tę wędkę niż złowioną rybkę. Natomiast oczywiście warto dawać narzędzia, uczyć, szkolić, no są też różne pokazywanie różności, że my jesteśmy różni. I to jest nawet fajne, ale do pewnego momentu, bo też tłumaczenie, że jesteśmy różni, więc ja na przykład krzyczę i już nie jest okej dla mnie, prawda? 

(AK) Ale ja się tak reguluję, no o co ci chodzi? 

(MG) No to się reguluje gdzieś poza domem, prawda? To są różne inne sposoby. Natomiast jeżeli rzeczywiście w zespole jest jakiś już duży kryzys, taki duży, że coś się dzieje. Przynajmniej ja ze swojego punktu widzenia pracując wewnątrz firmy jako HR -owiec, czasami warto zaprosić kogoś z zewnątrz, bo HR też jest gdzieś pomiędzy biznesem a pracownikami. 

Dobrze, żeby ten HR wiedział, jakie są narzędzia, że jest na przykład interwencja kryzysowa, prawda? Że można dać wsparcie psychologa itd., natomiast no trochę sobie nie wyobrażam, że HR się zacznie bawić w psychologa w firmie, bo to jest już dla mnie przekroczenie pewnych granic.

(AK) Tak, jak rodzic nie może być w psychologii. I tłumaczyć psychologię do swojego dziecka. Wiesz co, ja mam takie przemyślenie na temat procedur antymobbingowych, że w ogóle mam poczucie, że bardzo często one są, mówiąc po prostu źle skonstruowane. Jak spotykam ludzi, którzy mają wziąć udział w Komisji antymobbingowej, to dla nich to jest ogromny stres. 

Już samo złożenie tej skargi formalnej, to jest gigantyczny stres i ludzie wolą złożyć wypowiedzenie. I to jest moim zdaniem taka pierwsza bariera, a druga, to ta Komisja. Zarówno dla wszystkich stron. Ci, którzy biorą udział w tej Komisji, to nagle muszą osądzić de facto koleżanki kolegów. Ci, którzy zeznają na tej Komisji, to mają mówić o swoich współpracownikach. 

Ktoś być może w związku z tą Komisją straci pracę, a mam poczucie, że najgorzej jest, jak wszyscy zostają w pracy, bo Komisja orzeka, że nie było tam mobbingu, molestowania.

(MG) Nie ma odsunięcia tych dwóch ludzi od siebie. I to jest, według mnie bardzo trudne. Jeszcze często łączy się z tym, że ta informacja się rozlewa po firmie, więc wszyscy tym żyją i zamiast też skupiać się na swojej pracy, żyją tym. Tak, to są szalenie trudne sytuacje. 

(AK) Co tam robisz na tej sali konferencyjnej? A po co tam idziesz? Pytają o wszystko.

(MG) Tak. To są takie sytuacje. Jeszcze jak zostawimy te dwie osoby w takiej samej konfiguracji, ja jeszcze nie spotkałam się z sytuacją, że to zadziałało. To za dużo jest napięcie.

(AK) Najczęści ktoś składa papiery. 

(MG) Albo dwie strony w pewnym okresie czasu, bo jedna już ma tą łatkę, a druga czuj się tak, że nikt jej nie pomógł.

(AK) To też pokazuje, że rzeczywiście trzeba gdzieś stanowczo działać i myślę, że ta rola HR -ów tutaj jest jednak istotna. też jako tego ładnie mówiąc organu doradczego wewnątrz. 

(MG) Tak, i to co jest tutaj jeszcze ważne, to to, że ten HR musi mieć taką jednak bezstronność w tym wszystkim, prawda? No z jednej strony jesteśmy przedstawicielem firmy, pomagamy pracownikom, ale tu trzeba być bezstronnym i pytanie też na ile HR ma zaufanie w firmie. 

Ponieważ jeżeli nie ma, to zapomnijmy. A wtedy wracamy do kultury.

(AK) Jest taka praca u podstaw. Ja pamiętam, jak kiedyś na konferencji spotkałam Pana, który mówił mi o tym, że on prowadzi firmę swoim partnerem, który jest jego partnerem biznesowo, ale też prywatnie. I mówił, jak dla nich są ważne nawet takie drobne znaki, na przykład, że jest tam tęczowa flaga, jakaś wlewka na drzwiach i jakoś to mi otworzyło oczy, bo zawsze byłam zwolenniczką też takich działań równościowych. ale tak pamiętam, wow, czyli nawet ta naklejka może być czymś takim fajnym, takim okej, czyli my tutaj jesteśmy otwarci na wszystkich. 

(MG) Tak i to jest bardzo ważne dla ludzi. To żeby to pokazywać, to żeby o tym głośno mówić, to żeby tego nie osądzać. Natomiast ja myślę, że w tych sytuacjach też bardzo dużo o edukacji. Tutaj jest mnóstwo edukacji i też jeszcze wracając do tego psychologicznego wymiaru mobbingu, to ja bym mocno też edukowała menadżerów, co to robi ludziom. 

Bo to ok, czy on krzyknie raz, czy dwa i czy to już jest mobbing. Dobra, ja generalnie uważam, że nie należy krzyczeć na ludzi. Natomiast to, co ty chłopie czy kobieta, możesz zrobić tym ludziom. Tak naprawdę, co ty możesz zrobić temu człowiekowi, jego dziecku, nawet jego psu momentami, bo to się rozprzestrzenia. I uczenie tego, być może gdzieś tam będzie odwołanie do sumienia.

A ja w ogóle mam takie pytanie jeszcze. Ola, czy jest coś? Bo ja myślę, że to wiele osób sobie zadaje to pytanie. Czy jest coś, co czyni nas bardziej podatnymi na mobbing? 

(AK) Temat rzeka, ponieważ ja mówię o tym tak, że każdy z nas, jak przychodzimy do pracy, to każdy z nas przychodzi z jakimś plecakiem doświadczeń, prawda? I tak jak się w niej spotykamy, jak jesteśmy rekrutowani, to jak się domyślasz, no to mamy różne rzeczy. Jedni wynoszą jakieś takie fajne, wspierające doświadczenia z domu. 

Ale na przykład w szkole już zaczynają zbierać jakieś trudniejsze doświadczenia i idąc dalej przez życie. Myślę, że bardzo warunkuję to w jakiś sposób później te relacje w pracy się otoczą, bo jeśli ja mam doświadczenia dobrych relacji, takiej bezpiecznej więzi z domu, to jest duża szansa, że nawet jeśli spotkamy kogoś toksycznego w pracy, to mówiąc profesjonalnie szybko się wymiksuję, prawda?

(MG) Ale to wymiksujesz się na zasadzie, że się obronisz?

(AK) Tak, że się obronisz, że być może szybko to zgłosisz, że zareagujesz też asertywnie. A nie np. chowasz się gdzieś w sobie.  Ja mam takie poczucie, że te osoby mają coś takiego jak przymus odtwarzania traumy. I osoby, które doświadczały przemocy gdzieś wcześniej w swojej historii, to jest bardzo wielka szansa, że w pracy też ten schemat odtworzą, bo go znają, bo paradoksalnie czują się w nim bezpiecznie, tak? 

No bo ja wiem, co wtedy robić, bo jeśli mój ojciec był przemocowy, to ja wiedziałam, gdzie się schować, byłam czujna, bo musiałam słuchać jako kroków, wiedziałam, co go triggeruje. I podobnie, oczywiście to jest zupełnie inna relacja w pracy, ale może być podobnie, czyli ja będę czujna też na zachowania najczęściej przełożonego. 

My tak mówimy tutaj o tych przełożonych, ale mam nadzieję, że to jest jasne, że mobbing może się zdarzyć w każdej dowolnej relacji w miejscu pracy. Statystyka jest niestety na niekorzyść przełożonych, ale też dlatego, że to oni mają przewagę. 

I dlatego ja też podkreślam, że w pracy to też jest przemoc, bo to są te same mechanizmy, to znaczy to, co jest charakterystyczne dla przemocy, to też jest nierównowaga sił. No i stąd w tej relacji przełożony podwładny jest jasne, przełożony ma więcej narzędzi, żeby komuś utrudnić życie, żeby stosować te przemoc. 

Natomiast tak jak pracuje przede wszystkim psychologicznie w gabinecie, to jest taki kawałek odtwarzania tych historii i też dlatego ciężko jeszcze sobie zatrzymać. I ktoś kto zmienia pracę i mówi nigdy więcej. To był koszmar

(MG) Ale to chcesz przez to powiedzieć, że przyciągamy nawet takie osoby, że my do tego sami zachęcamy?

(AK) Na takim poziomie podświadomy jest tak, że też w określony sposób wchodzimy w te relacje i osoby, które doświadczają mobbingu. Ja pamiętam, jak zaczęłam pracę w moim stowarzyszeniu antymobbingowym i pierwsza klientka jaką przyjęłam, to była taka pani pracownica biblioteki w takim szarym kardiganie. 

Myślę, no tak, taka szara myszka, nieasertywna, no to pewnie, że doświadcza tej przemocy, wszystko jasne. Po czym przyszła druga osoba? I to była pani bardzo pewna siebie przebojowa, która mówiła to, co myśli. 

I jeszcze większa przemoc, jeszcze trudniejsza sytuacja, więc to nie jest też tak, że to jest jakiś taki jeden schemat. Jesteśmy różni i właśnie mamy różne doświadczenia w tym plecaczku, więc to, co tam się dzieje w tej pracy, no to będzie zależało od tego, co my z plecaka wyjmiemy i jak to zagra z tą drugą osobą, więc niestety ta praca HR-owca powinna być taką pracą częściowo opartą, może od psychologii, żeby mieć tę świadomość. Całą resztę oczywiście, że trzeba gdzieś oddać innym i zastanawiam się właśnie, jak ty to widzisz też od wewnątrz, ponieważ to ja zawsze tak właśnie, tak jak mówiłam, wkraczam z zewnątrz. Na ile ta wiedza psychologiczna przydaje się, jak ją stosujesz też?

(MG) Uważam, że jest bardzo przydatna. Może nie jest niezbędna, prawda? Bo ja też sądzę, że nie należy psychologizować w pracy. Jeżeli jest się HR-owcem, to też można zrobić krzywdę, przekroczyć jakieś granice, bo może ktoś nie chce. 

Na pewno jest przydatna, kiedy obserwujemy różne zjawiska, mechanizmy, które zachodzą. To jest bezcenne. Ja z kolei jeszcze chciałabym wrócić pracując jako interwentka poza pracą, typu już z klientem indywidualnym.  

Zauważam czasami, że ta osoba doświadczająca mobbingu, ona wchodzi w trójkąt dramatyczny. I tam te role zaczynają się przesuwać, że ona z ofiary, czasami staje się katem, właśnie w takich długoletnich procesach. 

Czasami idzie w ratownika i to już jest takie zamotanie się długoletnie w sytuacji. Ciężko przerwać. Bardzo. I to są właśnie takie sytuacje wieloletnie. W ogóle się zastanawiam, jak funkcjonowanie w takim długoletnim stresie, bo to już mówimy o latach czasami, wpływa na zdrowie. 

Z czym się do Ciebie zgłaszają ludzie? Z takimi konkretnymi już objawami? 

(AK) Bardzo często przychodzą i mówią o po prostu o stanach lękowych. Słowo depresja weszło do słownika i stało się bardzo popularne. Więc przychodzą na przykład już na lekach od psychiatry. Czyli reagują też. 

“Proszę Pani, ja leczę depresję”. Dobra, to zobaczmy co tam jest pod tym, prawda? To często są objawy z tej wiązki lękowych jednak. Przede wszystkim jakby nie chcę już wchodzić tutaj w różne właśnie wiązki psychologiczne i te kawałki, takie zaburzenie osobowości i tak dalej, bo to już na inną rozmowę może ten kawałek. 

Natomiast wydaje mi się, że te objawy lękowe są w ogóle numerem jeden, no bo to też jest coś, co w przemocy idealnie gra. No tak, no to zach to kusi wprost. Oczywiście, więc to się tylko uwypukla. Natomiast z takich kawałków, które łatwo można zobaczyć, to osoby, które doświadczają tego mobbingu w takiej już ostrej fazie, to są osoby, które przede wszystkim mają problemy ze snem. 

Więc tak stricte, to fizjologa zaczynasz szwankować. Jedna osoba będzie zajadać i na ogóle przestanie jeść. I to do takiego stopnia z tym niejedzeniem, na przykład, że kostka czekolady dziennie.

Ciężko jest wtedy się skupić, ciężko jest...

(MG) Tak, co jeszcze bardziej zachęca do stosowania mobbingu, prawda, bo ja przestaję być już taka profesora. 

(AK) Przez błędy, to jak, prawda? Więc ja w ogóle od dłuższego czasu już jestem zwolenniczką w takich momentach odsłania też klientów do psychiatrów, jednak to zwolnienie lekarskie wtedy jest bardzo potrzebne, żeby wrócić do takiej równowagi, czyli ta oś HPA, o której mówiłam, żeby to wyciszyć, żeby ktoś mógł złapać pion i mógł podejmować właściwe decyzje, co ja chcę zrobić w tej pracy, czy jest tam ktoś bezpieczny, do kogo mogę się zwrócić, jakie mam możliwości.

W skrajnych przypadkach, kiedy złożyć wypowiedzenie, żeby się ratować, aczkolwiek ja też jestem ogromną zwolenniczką, jednak szukania rozwiązania w ramach organizacji. Jeśli tylko jest jakieś światełko w tunelu, to zawsze zachęcam klientów, żeby za tym poszli, żeby to sprawdzili, bo to jest taki kawałek do zwaleczenia. Taka sprawczości. To słowo sprawczość jest czymś, co jest według mnie super istotne w kwestii mobbingu, żeby szukać tej sprawczości, żeby wracać do tego, żeby... 

(MG) Nie czuć się jako ofiara. 

(AK) Tak, i ja też w ogóle lubię określenie osoba doświadczająca przemocy, czy mobbingu, bo ofiara też nas wrzuca w taką szufladkę od razu, że to ojeju jestem ofiarą. Ponieważ już nic w życiu nie osiągnę. 

To nie dziwne, że mnie tak traktują, z brakiem takiej sprawczości. Tak, więc to jest taki kawałek. I to jest do gabinetu już, że to nie jest już na szczęście dla kard. I ja też pracując z osobami, z pracownikami HR, to zawsze też mówię, słuchajcie, nie bierz tego wszystkiego na siebie. 

Po pierwsze też sprawcie, czy ktoś do was przychodzi jako do reprezentanta firmy, osoby z HR, czy po prostu do kolegi koleżanki z pracy. Bo jeśli do kolegi koleżanki z pracy, no to to też warto to ustalić, powiedzieć w tej rozmowie. 

To słuchajcie, oczekujesz aby to było to zgłoszenie, oczekujesz czegoś ode mnie, czy chcesz się wygadać?

(MG) No dokładnie, znaczy przychodząc do HR-u, i w ogóle rozmawiając o czymś takim, to poniekąd mamy gdzieś tam obowiązek już zareagowania, bo my wiemy. Aczkolwiek byłabym zaskoczona, gdyby podczas jakiejś zwykłej rozmowy nagle odkryć jakiś duży mobbing, to moim zdaniem, na takie rzeczy jednak dobrze funkcjonujący HR, który ma zaufanie, powinien te rzeczy wyłapywać. 

Też firma może mieć cały system wczesnego ostrzegania, że coś jest nie tak. Ale pytanie, czy ma? Czy patrzymy, ile jest tych zwolnień lekarskich, exit interviews przecież, oraz generalnie rozmowy z pracownikami, badania satysfakcji, badania zaangażowania, no to wszystko nam może pokazać, że hej coś się dzieje. Dużo łatwiej też jest wtedy rozmawiać z biznesem, że słuchajcie taka jest rotacja, tyle płacimy na zwolnienia lekarskie i też tak jak, tutaj mogę podpowiedzieć właśnie, jak te HR mogą sobie przygotować podkładkę do rozmów, że to nie jest nic miękkiego, prawda? 

(AK) Chciałam Cię zapytać czy masz jakieś złote rady dla osób z tego obszaru HR? Jak rozmawiać też z zarządami, bo ja to często słyszę jako ktoś z zewnątrz, że pani nam powie jak tu działać. Co ja mam powiedzieć w tym zarządzie, żeby oni w ogóle chcieli te działania podejmować, więc jakie ty masz doświadczenia, co działa?

(MG) Znaczy, powiem tak, no gro, jednak tych zespołów menedżerskich, z którymi ja pracowałam, oni byli świadomymi ludźmi. I jakby dla nich, jakby informacja, że coś się dzieje nie tak na kulturze, no jest poważną informacją, bo oni wiedzą, że to po pierwsze wpłynie na wyniki firmy. 

Tak. Więc tutaj jest od razu... To są to pieniądze, prawda?  To jest kasa, bo jeżeli na przykład, dział sprzedaży, coś tam się dzieje, to oni zamiast sprzedawać, to oni się skupią na swoich emocjach. Natomiast też przynajmniej ja zauważałam taką trochę moralną odpowiedzialność, że hej, ja tu jestem po to, żeby w tej firmie coś zbudować. Więc po pierwsze to pytanie do wszystkich, jakie mamy zarządy, bo jak mamy takie świadome zarządy, no to już jesteśmy krok do przodu. 

A coraz więcej jest świadomych zarządów, bo też często na górze jest jednak osoba, która czujnie patrzy, na przykład w korporacji. A w korporacjach, przeważnie to już to są bardzo wyczulone osoby, bo tam jest kryzys medialny o krok.

Natomiast po drugie, to też mieć na to dowody jakieś, czyli nie przychodzić, że “a uważamy, że tam Stasio się źle odzywa”, tylko mieć na to gdzieś dowody, żeby to było na faktach, też pokazać na różnych IPI-ach, ale obserwować to przede wszystkim. 

To nie jest tak, że właśnie do nas przychodzi ktoś i nagle nam wybucha bomba na stole. Tylko my mamy ten system wczesnego ostrzegania. Czyli po pierwsze też zastanowić się, co będzie dla nas tym systemem i wprowadzenie tego. 

I wtedy rzeczywiście jesteśmy w stanie tym świadomie zarządzać, a nie, że nam to wybucha w twarz pewnego poniedziałkowego poranka, na przykład. 

(AK) Super, to myślę, że jest bardzo cenne i też jest to kilka takich kluczowych informacji, od których trzeba zacząć. Myślę, że mogłybyśmy tak długo jeszcze rozmawiać, ale coś trzeba zostawić na kolejne rozmowy. 

Więc bardzo Ci dziękuję, jestem przekonana, że wrócimy jeszcze do tematu. 

(MG) Tak również dziękuję. Dzięki. 

19 czerwca, 2024

Premiera trzeciego odcinka Dobrego Podcastu

Małgorzata Górska jest specjalistką HR. Posiada doświadczenie w pracy z zarządami oraz kadrami w różnych branżach. Była odpowiedzialna za tworzenie i wdrażanie programów przeciwdziałających występowaniu zachowań o charakterze niepożądanym.

Aleksandra Kuzaj-Kosek to psycholożka, która pełni funkcję doradczyni, Rzeczniczki Etyki oraz interweniuje w ramach komisji antymobbingowych. Prowadzi szkolenia oraz zajęcia z tematyki mobbingu na Akademii Leona Koźmińskiego oraz w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej.

Dwie ekspertki, w trzecim odcinku “Dobry Podcast”, pochylają się nad tym w jaki sposób wpływa na nas mobbing. Zauważają, że mobbing działa negatywnie na wiele aspektów życia osoby, która go doświadcza. “Mobbing staje się elementem, częścią naszego życia i to przenosi się też na naszych bliskich, ale co więcej, mobbing też zaraża w firmie.” zauważa Małgorzata Górska. Te doświadczenia sprawiają, że człowiek żyje w ciągłym stresie, co zaniża zarówno komfort życia jak i efektywność pracownika. 

Podejmują również temat zmian, które zachodzą w rozmowach na temat mobbingu. Aleksandra Kuzaj zauważa, że  “Osoby, które trafiały do mnie, mówiły, że 10 lat to trwa, a teraz ludzie przychodzą nawet po kilku miesiącach. Jest to plus afer medialnych”. Oprócz mediów, różnica ta powstała dzięki szkoleniom odbywającym się w firmach, czy pojawieniu się nowego pokolenia na rynku pracy. 

Ekspertki wspominają o procedurach antymobbingowych w firmach. Mówią o tym co działa dobrze, a co powinno się zmienić. Mobberzy dalej traktowani są zbyt łagodnie, szczególnie, gdy są specjalistami. Zamiast nich, do odejścia zmuszona jest osoba, która doświadczyła przemocy. Przy okazji rozmówczynie dzielą się własnymi spostrzeżeniami, jakie zdobyły w trakcie kariery zawodowej.

Podcast dostępny jest na platformach streamingowych:  YouTube Spotify Apple Podcast

Produkcja: IMAGENCY

Realizacja: Media River

6 czerwca, 2024

Premiera drugiego odcinka Dobrego Podcastu

Na platformach stremingowych pojawił się dziś drugi odcinek Dobrego Podcastu.

Tym razem rozmawiamy o tym, co to jest mobbing. Rozmawiają ekspertki Dobrej Fundacji - dr Magdalena Rycak i Małgorzata Koniuszy.

Dr Magdalena Rycak to radczyni prawna z 20- letnim doświadczeniem w prawie pracy. Założycielka Rycak Kancelaria Prawa Pracy i Hr. Dyrektorka Instytutu Prawa Pracy i Work Life Balance w Uczelni Łazarskiego. Od kilkunastu lat kieruje tam dwoma kierunkami studiów podyplomowych: Prawo pracy i Ubezpieczeń społecznych oraz Ochrona danych osobowych i Zarządzanie bezpieczeństwem informacji.

Małgorzata Koniuszy to menadżerka z 20-letnim doświadczeniem. Pracowała w międzynarodowych korporacjach, nadzorując, wdrażając i audytując światowe standardy zarządzania dla najbardziej wymagających klientów. Współtworzyła zasady etyki antykorupcji i raporty CSR zrównoważonego rozwoju. Certyfikowana i praktykująca mentorka, trenerka i audytorka.

„Jeżeli zdarzy się, że pracodawca odmówi mi urlopu np. w lipcu lub raz na jakiś czas mówi, że mam iść pracować w godzinach nadliczbowych, albo nałoży na mnie karę porządkową, to jeszcze nie do końca oznacza to, że jestem mobbowana. Jeżeli natomiast, to by było tak, że ten pracodawca robi to, ale z taką pewną perfidią. Robi to, wykorzystując legalne narzędzia. (...) to ja regularnie jestem proszona o pozostanie po godzinach, kiedy mogą też po tych godzinach pozostawać inni pracownicy, a im pracodawca tego nie nakazuje. Może też być tak, że wykorzystywanie tych legalnych narzędzi będzie mobbingiem (…)” - o legalnych narzędziach, z jakich może korzystać pracodawca, ale także o sytuacji, kiedy mogą przybierać one formę mobbingu mówi Magdalena Rycak.

Małgorzata Koniuszy porusza ważną kwestie tego, iż mobbing może przybierać różne formy i istotne jest szkolenie firmy w jego zakresie: „Tak naprawdę są różne konfiguracje mobbingu. Może być też mobbing gdzie to przełożony jest mobbowany przez podwładnego, albo też jest tak zwany mobbing poziomy, gdzie mobberem jest kolega, koleżanka z pracy. Więc tych form mobbingu jest rzeczywiście dużo i to też warto tak naprawdę cały czas edukować też pracowników, zarządy, właściwie wszystkich, żeby mieli taki sam poziom wiedzy na temat tego czym jest mobbing (…)”.

Po więcej informacji o tym, czym jest mobbing zapraszamy do 2. odcinka Dobrego Podcastu.

Dobry Podcast dostępny jest na platformach stremingowych: YoutubeSpotify czy Apple Podcast.

Produkcja: IMAGENCY

Realizacja: Media River

5 czerwca, 2024

Dobry Podcast, czyli rozmowy o godności. Odcinek 2. Co to jest mobbing?

Dobry podcast, czyli rozmowy o godności. Dzisiaj porozmawiamy o tym, co to jest mobbing. 

Rozmawiać będą: Dr. Magdalena Rycak, radczyni prawna z 20-letnim doświadczeniem w Prawie Pracy. Założycielka Rycak Kancelaria Prawa Pracy i HR. Dyrektorka Instytutu Prawa Zatrudnienia i Work-Life Balance w Uczelni Łazarskiego. Od kilkunastu lat kieruje tam dwoma kierunkami studiów podyplomowych: prawo pracy i ubezpieczeń społecznych oraz ochrona danych osobowych i zarządzanie bezpieczeństwem informacji. Ekspertka Dobrej Fundacji. 

Małgorzata Koniuszy, managerka z 20-letnim doświadczeniem, pracowała w międzynarodowych korporacjach nadzorując, wdrażając i audytując światowe standardy zarządzania dla najbardziej wymagających klientów. Współtworzyła zasady etyki, antykorupcji, raporty CSR, zrównoważonego rozwoju. Certyfikowana i praktykująca mentorka, trenerka i audytorka. Ekspertka Dobrej Fundacji. 

Małgorzata Koniuszy (MK) Bardzo się cieszę, że mamy ogromną przyjemność porozmawiania na temat mobbingu. Chciałabym Ci opowiedzieć pewną historię i jestem ciekawa, co Ty o tym sądzisz, czy to faktycznie ma znamiona mobbingu, czy można to nazwać mobbingiem. 

Chodzi o to, że w pewnej firmie, manager, był przez dłuższy czas, powiedzmy, że nawet około roku, pomijany w różnych ważnych spotkaniach firmowych, kiedy były organizowane spotkania, oczywiście dostawał zaproszenie, natomiast było zawsze wysyłane w czasie, kiedy kalendarz był tego właśnie zapraszanego menadżera zajęty. 

Na pytania, dlaczego jest pomijany, były takie odpowiedzi typu: "no Adam, masz dużo pracy, nie musisz uczestniczyć na tym spotkaniu, ja Ci wszystko później opowiem", i to były takie permanentne, że po prostu tak naprawdę po jakimś czasie ta osoba czuła się wyizolowana, więc, znając definicję mobbingu, oczywiście ja jej na pewno nie interpretuję tak dobrze, jak Ty, jako ekspert od prawa pracy, ale gdzie mówi się też o wyeliminowaniu. Czy to ma jakieś dla Ciebie znamiona mobbingu, czy w tej sytuacji można mówić o mobbingu, że ktoś jest celowo pomijany i nie zapraszany na spotkania?

Magdalena Rycak (MR) Takie zachowanie może już nosić, znamiona mobbingu. Oczywiście tutaj trzeba było jeszcze ustalić czy ten element takiej uporczywości, długotrwałości tu wystąpił, czy to było jeden, dwa razy, czy jednak tak jak wspomniałaś, właśnie permanentnie, czyli gdzieś tam w jakiś odstępach czasu regularnie to się pojawiało i ważne by było też ustalenie czy tego typu działania spowodowały u tego menadżera zaniżoną ocenę przydatności zawodowej, bo to jest też element składowy prawnej definicji mobbingu.

No i oczywiście też podpadałoby pod mobbing to co ty, powiedziałaś, że ten menadżer był jednak w ten sposób izolowany od reszty zespołu i prawdopodobnie był też cel zachowania tej osoby, no bo oczywiście żeby nie popadać w skrajność może się zdarzyć, że kogoś nie zaprosimy na spotkanie, bo rzeczywiście ma napięty harmonogram i to nie będzie od razu nosiło znamion mobbingu, ale rzeczywiście jeżeli to się powtarza i nie da się tego wyjaśnić jakimiś racjonalnymi, rzeczywiście obiektywnymi powodami, może wskazywać, że w tym przypadku ten mobbing wystąpił. Ale oczywiście trzeba by było tutaj konkretnie wyciągać trochę więcej szczegółów z tej sytuacji. 

(MK) Rozumiem, czyli oprócz tego wyizolowania to jeszcze musi być jakiś skutek, czyli tak naprawdę ten menedżer, który został wyizolowany, musiałby wykazywać jakieś znamiona zaniżonej przydatności zawodowej?

(MR) Rzeczywiście musiałby udowodnić, że tego typu zachowania, działania spowodowały też u niego zaniżoną ocenę przydatności zawodowej. Tego nie wiemy. No i oczywiście, że były to zachowania uporczywe, długotrwałe, wyeliminowanie jednak z zespołu pewnie było w jakiś sposób skutkiem tych działań, bo to jest też jeden z elementów prawnej definicji mobbingu. 

(MK) A jeszcze teraz nasuwa mi się na myśli taka sytuacja, kiedy jest jakiś ekspert, który pracuje nad projektem. Pracuje dwa miesiące nad projektem, jest spotkanie i na tym spotkaniu okazuje się, że projekt nie do końca spełnia oczekiwania, nie idzie tak, jak było to planowane. I jego przełożony wśród wszystkich obecnych osób obwinia go o to, że tak naprawdę to on się przyczynił do tego, że właśnie ten projekt teraz jest kolokwialnie mówiąc położony.

I czy takie zachowanie, gdzie naruszamy kogoś godność, czy poniżamy, upokarzamy kogoś w obecności innych osób, czy takie zachowanie to też jest mobbing, jak w takiej sytuacji podchodzimy do tego?

(MR) Takie jednorazowe zachowanie rzeczywiście nie jest to raczej etyczne zachowanie, taka publiczna krytyka pracownika, ale też oczywiście trzeba by było tutaj ustalić trochę więcej szczegółów. Jeżeli to był jakiś zespół, który nad tym projektem pracował i w trakcie jakiejś dyskusji wyszło, że konkretna osoba bardziej jest odpowiedzialna za to, że ten projekt został położony, to niekoniecznie nawet może to podpadać od razu pod jakieś molestowanie. 

Raczej tutaj zalecałabym po prostu pracodawcom,żeby unikali dokonywania takiego publicznego linczu nad pracownikiem, osądzania go przy innych. Jeżeli mamy do pracownika jakieś istotne zastrzeżenia, co do jakości jego pracy, wydajności itd., to lepiej porozmawiać z nim na osobności, dać mu jakiś feedback pozytywny, czego oczekujemy od niego, natomiast nie krytykować go przed całym zespołem. Pracodawca ma inne narzędzia, może właśnie też nałożyć na pracownika karę ewentualnie porządkową, nie przyznać premii, natomiast takie dodatkowe, wytykanie publiczne pracownikowi, jego niedociągnięć, jest dodatkowa kara. Pracownik czuje się często upokorzony, czuje, że w jakiś sposób jego godność została naruszona. Natomiast nie zapominajmy, że zgodnie z orzecznictwem sądu najwyższego, (bo pracodawca ma prawo również do krytycznej oceny pracy pracownika), to jeżeli pracownik rzeczywiście nie wywiązuje się prawidłowo ze swoich obowiązków, pracodawca jak najbardziej może poinformować go o tym, kwestia oczywiście, w jaki sposób to się odbywa, w jakiej formie, żeby dodatkowo jeszcze tego pracownika po prostu nie piętnować.

Tutaj w tym przykładzie, który podałaś, raczej bym szła w kierunku jakiegoś nieetycznego zachowania, może molestowania. Ciężko osądzić z góry bez większej znajomości, tego w jaki sposób to się odbyło, w jaki sposób pracownik to odebrał i jak rzeczywiście tutaj pracodawca postąpił. 

(MK) No zdecydowanie to, co mówisz, to ja tak sobie wyobrażam. Zresztą też mam doświadczenie, pracowałam w korporacjach przez ostatnie 20 lat i zdarzały się oczywiście takie sytuacje, że gdzieś ktoś popełnił błąd, natomiast właśnie wówczas można porozmawiać na osobności, nie naruszając prawa i godności pracownika, który faktycznie się tego błędu dopuścił. 

I tak naprawdę chyba o to chodzi, żeby tak ze sobą rozmawiać, aby jeżeli jest jakaś taka sytuacja, gdzie ktoś faktycznie popełnił błąd, (bo jesteśmy tylko ludźmi i możemy popełniać błędy), to dawać sobie takie przyzwolenie do popełnienia błędów i oczywiście to w sposób etyczny rozwiązywać. 

Ze swojego doświadczenia, wiem że może być jeszcze też tak, że pracodawca może tak legalnie naruszać godność pracownika, na przykład nie podpisując mu zwolnień czy urlopów, tak? Innym osobom podpisuje, a akurat temu pracownikowi nie podpisuje. 

Nie wiem, może mówić, że musisz zostać dzisiaj w nadgodzinach, oczywiście płacić za te nadgodziny, a jak pracownik mówi, że nie może, to dostaje na przykład taką odpowiedź, “no wiesz, no jak ty tego nie zrobisz, no to ja mam na twojej miejsce już trzy inne chętne osoby”. 

Jak coś takiego interpretować? 

(MR) Znowu. Odpowiem trochę jak prawnik, to zależy. Dlatego, że oczywiście pracodawca ma sporo takich legalnych narzędzi do podporządkowywania sobie pracowników w procesie pracy, tak? Ogólnie trzeba wejść od stwierdzenia, że stosunki pracy to są stosunki pracy podporządkowanej. 

I nie każdemu się to podoba, nie każdemu pracownikowi odpowiada to, że ktoś mu będzie wydawał polecenia, co do jakości, miejsca czy czasu pracy i zdarzają się sytuacje, że pracownicy uważają, że są mobbowani już tylko z samego powodu, że ktoś im wydaje polecenia, związane z wykonywaną pracą. Tu można, (jeśli chodzi o menedżerów czy pracodawców), o tyle spać spokojnie, że rzeczywiście orzecznictwo stoi na stanowisku, że jak najbardziej pracodawca czy przełożeni pracownika mają prawo wydawać mu polecenia związane z pracą. 

Teraz oczywiście te polecenia powinny być wydawane w sposób kulturalny, rzeczowy, nienaruszający jego godności. No nie będę podawała przykładów zachowań naruszających godność, że to są jakieś wyzwiska, krzyki, nikt nie idzie do pracy po to, żeby go ktoś tam poniżał, ale taki rzeczowy feedback, czy właśnie polecenie jest jak najbardziej związane ze stosunkami pracy.

Oczywiście pracodawca też może pracownikowi nakazać pracy w godzinach nadliczbowych. I rzeczywiście zdarza się, że pracownicy tego nie rozumieją, że oni mają jednak no przynajmniej wynikające takie z orzecznictwa sądowego obowiązek pracy w godzinach nadliczbowych. Mogą w określonych sytuacjach odmówić, kiedy jest to np. kobieta w ciąży, czy kiedy pracownik opiekuje się małym dzieckiem.

Więc są takie sytuacje, że jeśli pracownik jest na pewnych prawach, nie może mu tej pracy w godzinach nadliczbowych zlecić. Będą też sytuacje takie, gdzie polecenie pracy w godzinach nadliczbowych, może naruszać jakieś zasady współżycia społecznego. 

Np. Jestem samotnym, samodzielnym rodzicem i muszę odebrać dziecko z przedszkola do 17. A pracodawca mówi, że mam zostać po godzinach. Nie jestem w stanie zostać, bo jadę po dziecko, więc to też będzie sytuacja uzasadniająca odmowę. 

Natomiast na przykład sytuacją uzasadniającą odmowę pracy w godzinach nadliczbowych NIE będzie to, że jadę do drugiej pracy. Pracodawca może oczekiwać, również że pewną dyspozycyjnością po godzinach pracy, ja jako pracownik się wykażę i oczywiście co do zasady nie może mi zakazać pracy w drugim miejscu pracy, ale nie musi za każdym razem uwzględniać mojego grafiku z tego drugiego miejsca pracy. 

Podobnie jest na przykład z udzielaniem urlopów wypoczynkowych. Pracodawca uzgadnia oczywiście z pracownikiem termin wykorzystania urlopu, ale bierze też pod uwagę konieczność zapewnienia normalnego toku pracy i nie musi się zgadzać, żeby cały zespół na przykład poszedł na urlopy wypoczynkowe w lipcu lub sierpniu, bo nie będzie miał kto pracować.

Więc jeżeli rzeczywiście zdarzy się, że mi pracodawca odmawia urlopu na przykład w lipcu, że raz na jakiś czas mówi, że mam pracować w godzinach nadliczbowych, albo nałoży na mnie karę porządkową, to jeszcze nie oznacza to, że jestem mobbowana. Natomiast jeżeli to by było tak, że ten pracodawca robi to, ale z taką pewną perfidią, wykorzystując legalne narzędzia i to tylko ja nie dostaję urlopu wtedy, kiedy o niego proszę. Cały zespół jakoś dziwnie go dostaje i to się powtarza. To ja regularnie jestem proszona o pozostawanie po godzinach w sytuacji, kiedy mogą też po tych godzinach zostać inni pracownicy, a im pracodawca tego nie nakazuje. 

Może być tak, że wykorzystywanie tych legalnych narzędzi będzie mobbingiem. Będzie nosiło to znamiona mobbingu i też jeszcze jedna sprawa. Samo to, że pracownik czuje się mobbowany i czuje, że zostało tutaj zaniżone jego poczucie przydatności zawodowej, czy naruszona godność, to jeszcze nie oznacza, że on jest mobbowany, bo pracownik może się tak czuć na przykład wtedy, kiedy spotka go w pracy uzasadniona krytyka jego pracy. On się na pewno nie będzie czuł za bardzo komfortowo. Czy wtedy, kiedy ma jakąś sytuację konfliktową, pamiętajmy, że konflikty w pracy to jest rzecz naturalna, normalna. Pracodawca powinien czuwać nad tym, wdrażając odpowiednie procedury, odpowiednie działania, żeby po prostu te konflikty nie przeradzały się w mobbing. 

Natomiast konflikt jest taką naturalną, ludzką sprawą. I oczywiście pracownik uwikłany w jakiś konflikt będzie czuł się na pewno niekomfortowo, może czuć nawet, że jest mobbowany, ale tu sądy rzeczywiście stoją na stanowisku, że bierze się pod uwagę taki obiektywny wzorzec przeciętnie wrażliwego pracownika. 

Czyli jeszcze samo to, że ktoś jest taką osobą nadwrażliwą na swoim punkcie, bo przecież w każdej pracy takie osoby się trafiają, jeszcze nie oznacza, że jak on powie “stop, ja już właśnie czuję się mobbowany. Jestem mobbowany”, to znaczy, że wszyscy już mają tutaj obawiać się, że w razie ewentualnego sporu sądowego ten pracownik wygra w sądzie.

Bierze się taki obiektywny wzorzec przeciętnie wrażliwego pracownika pod uwagę i często właśnie w sprawach sądowych są powoływani tutaj biegli sądowi, psychologowie, psychiatrzy, którzy też to oceniają, jak właśnie ten przeciętnie wrażliwy pracownik w tej sytuacji by się poczuł. 

(MK) Mówi się, że jak rozmawia się czy myśli o mobbingu, to jakby te założenia w takiej relacji przełożony-podwładny, przełożony jest mobberem, a podwładny jest ofiarą. Natomiast też to, co teraz powiedziałaś, jakby chciałabym do tego nawiązać, bo tak naprawdę są różne konfiguracje mobbingu, prawda? 

Może być też mobbing, gdzie to przełożony jest mobbowany przez podwładnego, albo też jest tak zwany mobbing poziomy, gdzie mobberem jest kolega, koleżanka z pracy. Więc tych form mobbingu jest rzeczywiście dużo i warto tak naprawdę cały czas edukować pracowników, zarządy właściwie wszystkich mieli taki sam poziom wiedzy na temat tego czym jest mobbing. Tak jak powiedziałaś, żeby też nie definiować jakiegoś zdarzenia, które miało miejsce (albo kilku zdarzeń) od razu na zasadzie takiej, że jestem mobbowany. 

Też chciałam jeszcze zapytać, ostatnio coraz bardziej, jak rozmawiam gdzieś z innymi osobami na temat mobbingu czy etyki, to pojawia się takie zjawisko gaslighting. 

Gaslighting w ogóle słyszałam, że to zjawisko jest teraz takie powszechne czy powszednie, natomiast wywodzi się ze sztuki z lat 30. Z filmu, (ale też chyba była sztuka), przynajmniej na moją wiedzę, gdzie żona podejrzewała męża o morderstwo, natomiast mąż, żeby jej jakby te myśli wyrzucić z głowy, to zapalał lampy gazowe w domu, ponieważ ona słyszała różne dźwięki i wmawiał jej, że to są jej urojenia, że tak nie jest i ona faktycznie w to uwierzyła, że tak naprawdę to tak nie jest.

I tutaj chciałam zapytać, czy ten gaslighting, o którym teraz się mówi, czy to też jest jakaś forma mobbingu? 

(MR) Tak, może być jak najbardziej. Pamiętajmy też o tym, że w ogóle mobbing to jest mobbowanie innych, to jest często takie bardzo atawistyczne, prymitywny instynkt, który za tym stoi. On często bierze swoje źródło w takiej naszej wręcz zwierzęcej naturze. 

Pierwsze badania nad mobbingiem podjął chyba szwedzki psychiatra Lorenz, który właśnie w latach 80. XX wieku na bardzo szeroką skalę takie badania przeprowadzał. Interesowały go aspekty zarówno psychologiczne jak i organizacyjne mobbingu, oraz skutki dla ofiar, ale również skutki dla przedsiębiorstw. 

Jego bardzo też interesował taki potencjalny mobber, czyli które osoby mają większą skłonność do tego, żeby tymi mobberami zostać. I tu podam tylko jako przykład wymieniał osoby o narcystycznych zaburzeniach osobowości, oczywiście psychopatów, ale też podawał, że w pewnych sprzyjających okolicznościach, czyli takich gdzie to przedsiębiorstwo i pewne style zarządzania (niestety, takie feudalne, takie Taylorowskie wręcz) uskuteczniają. W takich organizacjach też taki człowiek, który wydawałoby się, że nie powinien mieć skłonności mobberskie, takim mobberem może zostać.

I oczywiście badał też taki obraz psychologiczny, potencjalnej ofiary. Tutaj okazało się, że właściwie ofiarą mobbingu prawie każdy z nas może w takich okolicznościach zostać, gdy trafi na taką osobę, która ma skłonność do mobbowania. Jest w takim wieku np. zbyt młodym, zbyt zaawansowanym, albo jest kobietą, bo większość ofiar mobbingu, około 70% z wielu badań wynika stanowią właśnie kobiety niestety. 

(MK) To są badania takie o Polsce, czy to są takie badania światowe?

(MR) Badania światowe. Z nich wynika, że właśnie około 70%-generalnie z większości tych badań wynika, że kobiety stanowią większość ofiar mobbingu. Być może mają większą skłonność do tego, żeby się przyznawać do tego, że taką ofiarą padły. Może mężczyźni po prostu bardziej się tego wstydzą, bardziej ukrywają, trudniej im się do tego po prostu przyznać? Trudno powiedzieć, jestem prawnikiem, nie psychologiem. 

Natomiast właśnie Pan Carl Lorenz, rzeczywiście był takim prekursorem badań. Jego badania były na tyle dobrze przeprowadzone, że do dzisiaj stanowią punkt wyjściowy do większości badań, czy to ze strony psychologów, czy właśnie osób zajmujących się stylami zarządzania, czy właśnie też dla lekarzy psychiatrów lub lekarzy, którzy później leczą skutki mobbingu u ofiar. 

Rzeczywiście właśnie ten Pan Lorenz stwierdził, że mobbing przebiegać może na różnych poziomach i może być pionowy, poziomy. Najczęściej jednak wiąże się z tym, że mobbuje osoba, która sprawuje pewien rodzaj władztwa nad swoją ofiarą. 

To niekoniecznie musi być takie władztwo wynikające z formalnych struktur organizacyjnych przedsiębiorstwa. To może być takie władztwo, na przykład polegające z tego, że ja coś o tobie więcej wiem. Często mobberami zostają osoby, które wcześniej się przyjaźniły nawet ze swoimi ofiarami, a później awansowały na wyższe stanowisko. Nawet bez tego awansu. To są często historie, które się zdarzają, że się koleżanki przyjaźniły, jedna awansowała i ta, która awansowała, zaczęła mobbować drugą. Mobbing wynika często z różnych lęków, też o utratę tego stanowiska. 

I rzeczywiście tutaj warto uczulić pracodawców, żeby oni nie poszukiwali tego tych znamion mobbingu wyłącznie w sytuacji, kiedy to przełożony mobbuje podwładnego. Rzeczywiście one statystycznie są najczęstsze, bo jednak ten kontakt i to władztwo tutaj jest dosyć istotne, że mam takie narzędzia, którymi mogę tobie dokuczyć. 

Natomiast rzeczywiście zdarzają się takie rodzaje mobbingu poziomego. Kolega koleżankę mobbuję czy tam na odwrót. Też zdarzają się stosunkowo rzadko tak jak wspominałaś mobbing podwładnego, który mobbuję przełożonego. Podwładny przełożonego, to też nie można wykluczyć, że takie coś się nie zdarzy.

Oczywiście też nie można przyjąć z góry, że to jest jedyna osoba, która mobbuję inną osobę, ponieważ tu konfiguracje są różne czyli doprowadzają swoją ofiarę do takiego przeświadczenia, że jej się właściwie to wszystko zaczęło wydawać, że coś właśnie z nią jest nie tak, że ten mobber przecież zachowuje się normalnie a ona spada w jakieś takie stany lękowe. Przestają sobie ufać.

Tak więc jak najbardziej, ta forma przemocy też jest przez część mobberów uprawiana. Słyszałam o takich sytuacjach, że mobberka, która była szefową pewnego działu i mobbowała swoją zastępczynię, z której wcześniej wyciągnęła szereg istotnych informacji, bo przyszła do tej pracy z pewnego namaszczenia politycznego. Ona bardzo znała się na swojej pracy ale właśnie przez pół roku wyciągnęła wszystko co mogła z tej zastępczyni i czując się pewnie zagrożona, że tak naprawdę kompetencje są po tamtej stronie, a nie po jej, zaczęła ją mobbować.

Ten mobbing był rzeczywiście w białych rękawiczkach, to były zachowania typu mówienie przy zespole np. normalnie, dzień dobry i tak dalej, a w momencie kiedy nikt nie widział, ignorowanie, nie witanie się z tą osobą. Z sytuacjami gdzie tamta zastępczyni próbowała z nią wyjaśniać sytuację na osobności gdy wchodziła asystentka, to tamta głośno mówiła zupełnie coś co nie miało miejsca, że tamta koleżanka jej coś powiedziała.

Zaczynały się jakieś krzyki itd. Więc rzeczywiście była dosyć wyśmienitym, można powiedzieć rozgrywającym. Na szczęście tam akurat pracodawca wykazał się bardzo dużym zrozumieniem oraz wyczuciem sytuacji. Zastępczyni poszła po opinię prawną do prawnika, zaświadczenia od psychiatry i poszła z tym do pracodawcy. On zaproponował akurat tamtej osobie rozstanie na mocy porozumienia, z którą zresztą okazało się, że też mobbowała w poprzednim miejscu pracy kilka osób wcześniej. Tamte osoby zwolniły się przez nią. Ale była rzeczywiście takim inteligentnym mobberem rozgrywającym wszystko w białych rękawiczkach. 

(MK) Ale to niesamowite co mówisz i tak naprawdę jakim też trzeba być uważnym i w porę reagować tak naprawdę. Bo gdyby ta osoba nie zareagowała i nie zrobiła nic, no to mogłoby być takich ofiar tak naprawdę więcej. Faktycznie ten mobbing w białych rękawiczkach bardzo trudno dostrzec czy udowodnić.

A powiedz bo jeszcze teraz sobie przypomniałam, tak naprawdę jak rozmawiamy o mobbingu to rozumiem, że żeby w ogóle mówić o mobbingu to musimy jakby spełnić całą definicję mobbingu. 

Czyli te uporczywe działania, które pozbawiają na zgodności ale również tutaj bardzo ważny jest ten skutek, który mówi o tym, że czujemy właśnie tą niższą przydatność zawodową. 

(MR) Właśnie rozmawiając o mobbingu i przede wszystkim w kontekście takiej prawnej definicji, to może warto w ogóle tą definicję przytoczyć w całości, żebyście Państwo, którzy nas słuchają, sobie to poukładali też w głowie. 

Ta definicja jest zawarta w art. 94 z indeksem 3 -paragraf 2, już tak powiem, jak prawnik.

“Mobbing oznacza działania lub zachowania dotyczące pracownika lub skierowane przeciwko pracownikowi, polegające na uporczywym i długotrwałym nękaniu lub zastraszaniu pracownika, wywołujące u niego zaniżoną ocenę przydatności zawodowej, powodujące lub mające na celu poniżenie lub ośmieszenie pracownika, izolowanie go lub wyeliminowanie go z zespołów współpracowników”

Tak brzmi pełna definicja mobbingu. Proszę zwrócić Państwo też uwagę na to, że to jest taka definicja zawarta w kodeksie pracy. Więc te działania, żeby można było z przepisów kodeksu pracy,  wystąpić o odszkodowanie czy zadośćuczynienie ze strony pracodawcy, muszą dotknąć pracownika. 

Jeżeli zdarzyłoby się podobne zachowania dotyczące np. osoby zatrudnionej na podstawie umowy cywilnoprawnej, typu umowa zlecenie, to takiej osobie pozostają roszczenia z przepisów kodeksu cywilnego za naruszenie np. dóbr osobistych. Z tytułu naruszenia dóbr osobistych i oczywiście zarówno pracownikowi, jak i osobie, która jest zatrudniona na podstawie umowy cywilnoprawnej, jeszcze dodatkowo mogą przysługiwać narzędzia przewidziane w przepisach kodeksu karnego, ale wtedy też to musi podpadać pod jakieś określone przestępstwa, a w kodeksie karnym takiego przestępstwa jak mobbing oddzielnego nie ma, tak?

Więc tam trzeba było już w konkretnych sytuacjach sprawdzić, czy np. był jakiś stalking, naruszenie nietykalności, cielesnej itd. Natomiast samego przestępstwa takiego, że jest to mobbing w kodeksie karnym nie ma. Natomiast no już tutaj z przepisów kodeksu karnego, można wystąpić bezpośrednio już przeciwko mobberowi, bo jeżeli pracownik chciałby z przepisów kodeksu pracy, to pozywa pracodawcę,  nawet jeśli to nie pracodawca go mobbował.

Będzie osobny odcinek o tym, ale też warto powiedzieć, że pracodawca odpowiada również za mobbing w sytuacji, kiedy nic o nim nie wiedział. 

(MK) Czyli powiedz mi jeszcze tak podsumowując tą definicję, czy trzeba spełnić wszystkie te aspekty? Czyli to musi być nękanie, upokorzenie, wyizolowanie, i obniżenie przydatności, to wszystko musi być spełnione, żebyśmy mówili, że to jest faktycznie mobbing?

(MR) Tak. Rzeczywiście z orzecznictwa sądu najwyższego tak wynika, że elementy muszą być spełnione łącznie. Pracownik musi... bo tu ciężar dowodu nie jest przerzucony na pracodawcę. Pracownik musi udowodnić, że właśnie np. te zachowania lub działania, konkretnie wywołały u niego zaniżoną ocenę przydatności zawodowej. 

I to jest też taki element tej definicji dosyć mocno krytykowany z tego powodu, że przecież mogą być takie uporczywe, długotrwałe działania, które trafiły na osobę, która ma na tyle mocną konstrukcję i poczucie własnej wartości zawodowej, że nie były w stanie mu tego obniżyć. Ale swoje przykrości zrobiły i to jest jakby osobna kwestia. Więc też tutaj powiem, że po stronie Dobrej Fundacji pracuje grupa ekspertów, (w tym prawników) nad tym, żeby tę definicję spróbować zmienić i tak, żeby ona była jednak bardziej dostosowana do tego, co psychologowie uważają o mobbingu. 

Natomiast te dalsze elementy tej definicji dotyczącej mobbingu to już są takie, że powodują lub mają na celu poniżenie/ośmieszenie pracownika. Czy już nie wystarczy, że te zachowania spowodowały lub też miały na celu spowodowanie tych określonych skutków? 

Być może powodem jest ta nie do końca prawidłowa definicja prawna mobbingu, że w Polsce wiele spraw o mobbing nie kończy się udowodnieniem winy. Też nie do końca wiemy, co jest zawarte w ugodach sądowych i to też nie wchodzi w statystyki. W ugodach sądowych też są często klauzule tajności i po prostu może być tak, że właśnie część tych spraw kończy się ugodami sądowymi. Wtedy w tych statystykach nie mieści się, że właśnie skończyło się udowodnieniem mobbingu. 

(MK) Jeszcze spotkałam się z czymś takim, że czasami mobbing jest mylony z dyskryminacją i jakby te pojęcia, są też na równi używane w organizacjach. Natomiast to są zupełnie dwie różne definicje, prawda? 

I też tak jak mówimy o mobbingu, to tutaj faktycznie ofiara musi udowodnić, że była mobbingowana. Natomiast jeżeli mówimy o dyskryminacji, to tutaj jeżeli to jest dyskryminacja w miejscu pracy, to pracodawca musi udowodnić, że pracownik nie był dyskryminowany. 

(MR) Dokładniej, że pracodawca kierował się obiektywnymi powodami. Natomiast rzeczywiście tak, to prawda, że pracownicy, (ale nie tylko, bo i też menedżerowie) często mylą te pojęcia, mieszają je, nie wiedzą do końca, jak podporządkować dane zachowanie. Mówią, że są mobbowani w sytuacji, kiedy na przykład są dyskryminowani albo molestowani, bo też tutaj warto o tym molestowaniu powiedzieć, że z molestowaniem zgodnie z przepisami mamy do czynienia wtedy, kiedy jest to niepożądane zachowanie, którego celem lub skutkiem jest naruszenie godności pracownika i stworzenie wobec niego zastraszającej czy wrogiej, poniżającej, upokarzającej lub uwłaczającej atmosfery. 

(MK) Bardzo podobne też do mobbingu, w takim uproszczeniu mówiąc. 

(MR) Tak, oczywiście, że jeśli ktoś nie jest prawnikiem, to te definicje mogą mu się wydać bardzo podobne. Natomiast takim podstawowym kryterium odróżniającym jest to, że przy mobbingu mamy do czynienia z uporczywością i długotrwałością. 

Tu takie jednorazowe zachowanie już nie wystarczy, żeby podpiąć to pod mobbing. Natomiast przy molestowaniu może być tak, że nawet jakieś jednorazowe zachowanie będzie podpadało pod molestowanie. I, żeby to dobrze wybrzmiało, to też jest nieetyczne zachowanie. I zachowanie, które powinno być przez pracodawców piętnowane i eliminowane.

Taką odmianą molestowania jest molestowanie też seksualne, bo często to się miesza i jak już ktoś powie, że jest molestowany, to się od razu kojarzy z molestowaniem seksualnym. A molestowanie seksualne jest właśnie rodzajem dyskryminacji ze względu na płeć. Tutaj odnosi się właśnie to zachowanie do płci pracownika, ma charakter seksualny. I celem lub skutkiem tego działania jest również naruszenie godności pracownika i też stworzenie wobec niego tej zastraszającej, wrogiej, nieprzychylnej mu atmosfery. Co ważne na molestowanie seksualne składają się zarówno fizyczne, werbalne lub pozawerbalne elementy. Czyli też warto pracownikom uświadamiać, że molestowanie seksualne, może zgodnie z orzecznictwem sądowym, polegać np. na opowiadaniu niewybrednych żartów odnoszących się do płci pracownika czy pracownic. To też może być potraktowane jako molestowanie seksualne, bo jest to jako niepożądane zachowanie. 


(MK) Czyli takie słowne przekazywanie,nieodpowiednich treści to również jest molestowanie seksualne. Nie tylko tutaj chodzi o cielesność w kwestii molestwania. 

(MR) Niepożądane zachowanie, czy też na przykład wywieszenie jakiegoś plakatu roznegliżowanego, też może być jak najbardziej tak potraktowane, rzeczywiście na molestowanie mogą składać się werbalne, pozawerbalne, no i oczywiście te fizyczne elementy. 

Mówiłyśmy o tych niewybrednych żartach dotyczących płci. Oczywiście jeżeli chodzi o molestowanie, to też trzeba pamiętać, żeby odróżniać taki zwykły romans w pracy, od molestowania seksualnego i tym takim kryterium jest oczywiście to niepożądane, że druga strona tego zachowania sobie po prostu nie życzy. Jeszcze jednym wątkiem, którym możemy też powoli kończyć naszą rozmowę, to o czym mówiłaś o tej dyskryminacji w zatrudnieniu. 

Dyskryminacja oczywiście polega na takim utrudnianiu komuś dostępu do zatrudnienia, utrudnianiu funkcjonowania w trakcie zatrudnienia, czy też przy rozwiązywaniu umów o pracę, gdzie takim kryterium tego rozróżniania pracowników jest zupełnie nieobiektywne kryterium, które odnosi się właśnie do płci pracownika, jego wieku, wyznania, orientacji seksualnej przynależności związkowej, czy też właśnie rodzaju zawartej umowy o pracę-czy ktoś jest zatrudniony w pełnym, czy niepełnym wymiarze czasu pracy. I tu też warto pamiętać, że oczywiście my możemy doznać w pracy dyskryminacji, np. ze względu na płeć, czy wiek. Nie otrzymamy, jakiegoś awansu i niekoniecznie oznacza to mobbowanie nas, czy molestowanie, ale może to też iść czasami z tym w parze. 

I bardzo często przy mobbowaniu, ten element dyskryminacji w zatrudnieniu jak najbardziej się pojawia. Ale też żeby tego nie mieszać, nie wrzucać do jednego worka, że to wszystko razem musi wystąpić, bo mogą to być osobne, nieetyczne zachowania. 

Jestem ciekawa już na sam koniec, Małgosiu, czy tam, gdzie przeprowadzałaś audyty, czy pisałaś kodeksy etyczne, czy one się odnosiły z reguły tylko do przeciwdziałania mobbingowi, czy też różnych innych nieetycznych zachowań, typu dyskryminacja, molestowanie?

(MK) Do absolutnie wszystkich tych obszarów, które wymieniłaś, czyli mobbingowi, dyskryminacji, molestowaniu. Też tutaj te standardy dotykają różnych obszarów związanych z bezpieczeństwem, prawem pracy, i czasem pracy. 

Także są to bardzo duże i bardzo szerokie zagadnienia. Jednak właśnie tutaj to molestowanie, dyskryminacja i mobbing, to są elementy tych standardów etycznych. 

(MR) To jest wyobrażenie, że te pojęcia nie są właściwie dobrze rozumiane?


(MK) Powiem ci tak. Tak, taką wiedzę, jaką mam dzisiaj, a zajmuję się tymi standardami od lat, (przynajmniej dziesięciu), to przyznam szczerze, że nie miałam. Tak szeroko, jak teraz się mówi o mobbingu, jak się interpretuje tę definicję, jak się próbuje ją zrozumieć, na co trzeba zwrócić uwagę. Co dzisiaj powiedziałaś, że muszą zaistnieć wszystkie elementy, o których mówi definicja mobbing.

Musi wystąpić ten skutek, musi to być długotrwałe nękanie, upokarzanie i tak samo, jak przytoczyłaś definicję dyskryminacji, no to dopiero rozumiejąc, interpretując te definicje, można tak naprawdę faktycznie przeciwdziałać bardziej skutecznie, ponieważ można wówczas też wdrożyć więcej mechanizmów.

Tutaj teraz czekamy na ustawę ochrony o sygnalistach i generalnie to było wszystko opisane w kodeksach etycznych, natomiast ja osobiście tego tak nie interpretowałam, jak to interpretuję dzisiaj. I myślę, że większość moich kolegów i koleżanek również teraz ma większą wiedzę, ponieważ więcej mówi się na temat mobbingu. 

(MR) Jeszcze tylko na zakończenie, tak żeby to tutaj też wybrzmiało, bym podkreśliła, przy tej uporczywości i długotrwałości mobbingu. Ustawodawca, (jak pewnie Państwo tutaj zauważyliście), nie wprowadził jakiegoś okresu, przez który te zachowania powinny trwać, żeby można było je uznać za mobbing. Z orzecznictwa wynika, że każdy przypadek po prostu powinien być indywidualnie rozpatrywany, bierze się pod uwagę też oczywiście intensywność tych zachowań, więc nie można powiedzieć, że mobbing to są zachowania, które trwają co najmniej pół roku, czy trzy miesiące.

Oczywiście często są to bardzo długotrwałe procesy, nawet kilkuletnie, natomiast zdarzają się sytuacje, że nawet trzymiesięczne zachowania, (albo krótsze) są przez sąd potraktowane jako mobbing. 

(MK) A to ciekawe, co mówisz, bo ja właśnie myślałam, że to musi trwać przynajmniej pół roku, a później rzeczywiście gdzieś w innej publikacji przeczytałam, że zdarzają się wyjątki, gdzie można udowodnić mobbing stosowany w jakimś krótszym okresie czasu. 

Czyli tak naprawdę wynika z tego, że temat nie jest prosty. Żeby udowodnić mobbing i żeby faktycznie mówić o tym zjawisku, tak jak to rzeczywiście jest. No to trzeba mieć dużą wiedzę na ten temat. 

(MR) No i dlatego też warto czasami, zanim oskarżymy kogoś o mobbing, jednak się zastanowić, czy to na pewno jest mobbing, bo pamiętajmy, że też oskarżenie o mobbing niesłuszne może być potraktowane jako naruszenie dóbr osobistych, ponieważ to jest bardzo poważne oskarżenie. 

(MK) Dokładnie tak. No to świetnie, ponieważ myślę, że wyczerpałyśmy temat. Bardzo Ci dziękuję za rozmowę i mam nadzieję , że do kolejnego odcinka. 

(MR) Również Małgosiu bardzo Ci dziękuję za taką owocną rozmowę! Zapraszamy do wysłuchania i obejrzenia kolejnego odcinka Dobrego Podcastu.

Produkcja IMAGENCY na zlecenie Dobrej Fundacji. Podcast zrealizowała firma MediaRiver. 

22 maja, 2024

Dobry Podcast, czyli rozmowy o godności. Odcinek 1. Jak przeciwdziałać mobbingowi?

Dobry podcast, czyli rozmowy o godności. Dzisiaj porozmawiamy o tym jak przeciwdziałać mobbingowi.

Dzisiaj porozmawiamy o tym jak przeciwdziałać mobbingowi. 

Rozmawiać będą:

Katarzyna Matyjewicz – ekspertka HR, trenerka oraz doradczyni zawodowa z ponad piętnastoletnim doświadczeniem w Polsce i Europie pracowała w małych i średnich firmach oraz korporacjach. Wykładowczyni na studiach podyplomowych na Politechnice Krakowskiej. Ekspertka dobrej fundacji. 

Monika Wieczorek – radca prawny pomaga organizacjom budować bezpieczny biznes w obszarze zatrudnienia, whistleblowing, technologii i ochrony danych osobowych. Wdraża skuteczne mechanizmy whistleblowing i przeciwdziałania mobbingowi, dyskryminacji oraz innym niepożądanym zachowaniom. Pomaga budować organizacje bezpieczne i silne zespołowo, gdzie biznes idzie ramię w ramię z HR. Ekspertka dobrej fundacji. 

Katarzyna Matyjewicz (KM): Pomyślałam, żeby rozpocząć trochę kontrowersyjnie. W sytuacji, w której jedna osoba mówi do drugiej: „Ty nie jesteś ważna”. Czyli takie naprawdę bardzo niemiłe słowa, które nie powinny nigdy paść. 

Rozważmy tą sytuację, że dzieje się to w rodzinie. Jeden partner mówi do drugiego: „Ty nie jesteś ważny”. Trudno jest wyjść z takiej sytuacji, trudno jest to naprawić albo jest to przynajmniej naprawdę długofalowy proces. Jeżeliby tak powiedział rodzic do dziecka, podobnie mamy bardzo długofalowy proces, żeby z tego wyjść. Jeżeli by tak powiedział uczeń do ucznia w szkole, tutaj już możemy coś zrobić, możemy zainterweniować, ale jednak nadal ma to bardzo duże pole rażenia. Może też tak powiedzieć nauczyciel do ucznia wtedy sprawa jest poważniejsza. Prawda?  Teraz przenieśmy tę sytuację na grunt zawodowy. Mówi tak jeden pracownik do drugiego, np. podczas spotkania zespołu: „Ty nie jesteś ważny.” W tej sytuacji zawodowej możemy paradoksalnie w porównaniu z innymi sytuacjami zrobić najwięcej

Monika Wieczorek (MW): A jak często robimy? Dobrze wiemy z praktyki (którą obie mamy), jak potrafi zareagować przeciętny świadek takiej sytuacji. Przychodzą mi takie sytuacje do głowy, kiedy to różne osoby opowiadały o swoich doświadczeniach, kiedy zostały np. na forum grupy potraktowane gorzej i czasami z tych relacji wydziera niemoc, sparaliżowanie, gdzie te osoby mówią, że nie wiedziały, jak się zachować, co zupełnie mnie poruszyło. Potem przez wiele dni myśleli co się wydarzyło, ale nie wiedzieli co zrobić tylko myślą sobie, że...

KM: Nic nie zrobili, prawda?

MW: Tak, ale jeżeli skierujemy teraz naszą uwagę tylko na to czy osoba, która słyszy taki komunikat, wie co zrobić, jak się zachować a tego nie robi nic... to trochę za mało uwagi kierujemy w ten sposób na resztę zespołu. Na osoby, które widziały tę sytuację. Jestem ciekawa czy ty w swoim doświadczeniu miałaś takie historie, kiedy faktycznie przychodził ktoś do ciebie jako ekspertki HR i mówił: „Słuchaj na spotkaniu wydarzyła się taka sytuacja. Zróbmy coś z tym. Widziałam to, ale nie wiedziałam, jak zareagować.”

KM: Niestety, prawie to się nie zdarza. Wiem, że takie sytuacje bywają, ale reakcja strony świadka prawie się nie ma miejsca. Faktycznie, wszyscy jesteśmy sparaliżowani tym chamstwem, tą niegrzecznością myślę, że też trochę się boimy. Jeżeli my jako świadkowie boimy się i czujemy się niekomfortowo to pomyślmy, jak czuje się osoba doświadczająca takiego ataku i co możemy zrobić. 

Monika, jesteś prawnikiem, czyli z prawnego punktu widzenia przychodzi do Ciebie poszkodowana osoba i mówi, że „Moja przełożona tak do mnie mówi. Co mogę zrobić w tej sytuacji?”. 

MW: Ja zawsze pokazuję cały wachlarz możliwości dlatego, że nie ma jednego rozwiązania i o tym musimy zawsze pamiętać – nie ma jednej dobrej decyzji do podjęcia, która zadziała u mnie, zadziała u ciebie i jeszcze u innych 10 osób. Zawsze musimy dobierać rozwiązanie pod osobę, pod okoliczności i pod to co mi się opłaca. Naprawdę osoba, która doświadcza zachowań niepożądanych musi rozeznać całą swoją sytuację po to, żeby nie podjąć złej dla siebie decyzji. Jednak absolutnie nie mówię o tym, że trzeba powstrzymywać się i działać bardzo ostrożnie – bo niekiedy mocna reakcja jest potrzebna – ale musimy pamiętać o zasobach. Nie każdy jest asertywny, nie każdy ma sojuszników, a przede wszystkim nie każdy ma dobrą pozycję w momencie, kiedy to się dzieje, więc musimy rozwiązanie dobrać pod te wszystkie okoliczności. 

KM: Dokładnie Monika. Ja też zawsze pytam się takiej osoby: „Co chcesz osiągnąć?”. 

MW: Bardzo dobrze, że o tym mówisz, ponieważ to mi się od razu kojarzy z tym jak pracodawca powinien przeciwdziałać mobbingowi. Od razu kojarzy mi się twoje pytanie i super, że o tym mówisz ze swojej perspektywy HR, bo to pytanie: „Czego oczekujesz? Co chcesz z tą sytuacją zrobić?” to jest podstawowe pytanie, które zadajemy też w działaniach komisji antymobbingowych. Pracodawca odpowiedzialnie patrząc na daną sytuację i rozpoznając zgłoszenie musi tak zarządzić sytuacją, żeby osoby, które prowadzą postępowania wyjaśniające zapytały też o perspektywę, osoby, która jest zgłasza oraz osoby co do której możemy podjąć jakieś działania naprawcze. Jednak ten wątek pewnie sobie zaraz jeszcze omówimy, aby ułożyć wszystkie możliwości z wachlarzu różnych reakcji i strategii radzenia sobie. 

Wracając do historii, o której powiedziałaś to rzeczywiście myślę, że w zasadzie jak to się dzieje, że my w pracy niejednokrotnie zupełnie inaczej reagujemy niż w sytuacji prywatnej. Jeśli potrafimy zachować się asertywnie w domu, czy w różnych sytuacjach społecznych to w pracy niestety bliżej nam jest do sparaliżowania niemocą. 

Myślę, że tutaj odpowiada za to kultura, w której pracujemy, czyli taka, w której tak naprawdę poświęcamy niejednokrotnie bardzo wiele, żeby utrzymać pracę albo żeby ją rozwijać. Motywacji jest cała masa, ale tak na dobrą sprawę wtłacza w nas takie powinności jak: „wytrzymam”, „spróbuję jakoś zadziałać tak żeby nie dać upustu swoim emocjom”. 

KM: Albo, że „pracodawca ma prawo tak robić, bo utrzymuje mnie/płaci pensję” albo „Jestem już na odpowiednio wysokim stanowisku i muszę wytrzymać presję i takie traktowanie”. 

MW: O dokładnie! Widzisz w swojej pracy w HR takie przykłady osób, które są aż za silne, bo próbują ukryć te wszystkie (w ich mniemaniu) niedoskonałości. Osobiście widzę dość często u osób, które pełnią funkcje na wysokich stanowiskach, że boją się przyznać do porażki lub słabości.

KM: Tak, czasami te osoby mówią, że to oznacza porażkę, a wręcz przeciwnie. Zgłaszanie to nie słabość, tylko siła.

MW: Żadna porażka czy słabość. Jednak często widzę, że nie zgłaszają, nie reagują i nie stawiają granic, pomimo tego, że są niejednokrotnie mocno osadzone w organizacjach, ale faktycznie boją się pokazać, że nie radzą sobie z daną sytuacją. To nie tędy droga.

KM: Proszę pomyśleć jaką ludzie mają siłę przebicia, jeśli chodzi o robienie kariery tudzież podejmowanie czasami trudnych biznesowych decyzji. Natomiast kiedy chodzi o ochronę samego siebie (bo to jest najtrudniejsze szczerze mówiąc i to wymaga największej siły, odwagi i przekonania) albo jeśli chodzi o ochronę koleżanki/kolegi to już nie ma takiej siły prawda? Pojawia się lęk.

Jesteśmy tutaj, żeby pomóc Państwu, wyjaśnić i powiedzieć, a dokładniej przedstawić cały wachlarz możliwości: co możemy zrobić prawnie i co możemy zrobić w aspekcie HR. 

Wracając do sedna przychodzi do ciebie ktoś i mówi: „Moja przełożona nie traktuje mnie dobrze i do tego publicznie.”, podaje przykłady tych zachowań, o których przed chwilą mówiliśmy. Co w takim razie z prawnego punktu widzenia ten pracownik może zrobić?

MW: Pierwsza, podstawowa reakcja z wachlarza strategii jest najprostsza, działająca często i skutecznie. Jest to rozmowa – niezależnie od tego na jakim jesteśmy stanowisku, z kim mamy do czynienia lub kto traktuje nas w sposób niepożądany. Zastanawiamy się nad tym czy mamy szansę w warunkach, w których pracujemy szczerze porozmawiać z mobberem. W przypadku, kiedy mamy do czynienia z sytuacją pracownik-przełożony/pracowniczka-przełożona musimy pamiętać, że niejednokrotnie taka osoba nie będzie potrafiła postawić granicy i powiedzieć osobie, która źle się w stosunku do niej zachowuje: „STOP.”, „Nie podobało mi się to.”, „Bardzo dotknęło mnie jak zachowałaś się na (np.) spotkaniu statusowym”. 

Taka reakcja przychodzi naprawdę trudno, więc jeżeli mamy trudność w postawieniu granicy, czyli z różnych powodów nie możemy nic wybrać z wachlarza (tak naprawdę menadżerskich, psychologicznych strategii) to zastanawiamy się dalej: „Co mogę zrobić z tą sytuacją z udziałem osób trzecich?”, „Kogo mogę poprosić o wsparcie?”. Pierwszą osobą, która przychodzi mi zawsze na myśl jest osoba z HR

Natomiast jestem bardzo ciekawa twoich doświadczeń. Czy widzisz w swojej karierze zawodowej takie sytuacje, gdzie ktoś z obawą przychodził do ciebie zgłaszając pewne problemy? No bo spodziewam się, że takich sytuacji mogło być więcej niż tylko pewnych siebie i swojego zgłoszenia osób, bez obaw przychodzących po pomoc.

KM: Niestety takie sytuacje zdarzają się za rzadko. To o czym mówisz, to prawidłowa ścieżka. Tak powinno być, czyli gdybym np. ja zobaczyła, że w pracy, ktoś kogoś źle traktuje to albo bym poszła bezpośrednio do osoby, która to robiła, mówiąc: „Widziałam taką sytuację i uważam, że nie powinniśmy tak do siebie mówić”. W pracy obowiązują nas pewne reguły i albo odwołałabym się do ogólnych reguł w naszym społeczeństwie albo bezpośrednio do wartości firmy (statusu, do tego co jest komunikowane przez zarząd). 

Często tak jest, że można się od tego odwołać albo można pójść po pomoc, jeżeli taka rozmowa nie jest możliwa. Ponieważ np. osoba jest nieprzystępna albo wiemy z góry, że to nic nie da. Byłam świadkiem takiej sytuacji i nie wiem, czy to jest incydent, czy stała praktyka, ale stoi w sprzeczności z pewnymi społecznymi zasadami. Jeżeli dla kogoś, jest to zbyt krępujące (to jednak wymaga naprawdę bardzo dużo asertywności i siły) to można zrobić to w takim trybie anonimowym – nieformalnym. Rozmawiając z działem HR i mówiąc, że było się świadkiem takiej sytuacji, co się wtedy działo i kto jeszcze może to potwierdzić (albo nikt nie może tego zrobić, ponieważ tylko ta osoba i dwie główne strony w tym uczestniczyły) robi się duży krok. Wtedy dział HR pyta czy to jest formalny wniosek czy spróbujemy na razie to zrobić nieformalnie i zawsze sugeruje, żeby ten pierwszy krok był nieformalny – żeby opierał się na tym, o czym mówi się po prostu na rozmowie, bo może być tak, że osoba, która dopuściła się opisanego zachowania niepożądanego przechodzi jakiś trudniejszy okres (i był to tylko incydent). Może nawet sobie nie zdaje sprawy z tego jaki ma wpływ na inną osobę albo może swoje zachowania interpretuje jako jej własne poczucie humoru czy sarkazm. Uważa, że jest bardzo dowcipna, ma taki czarny humor, sarkastyczny... i to mi się bardzo często zdarza, że tak tłumaczą się te osoby. One są jedynie sarkastyczne albo to po prostu była ironia. Wtedy mówię: „To bądź autoironiczny i zobaczymy, czy to będzie śmieszne”.

MW: Bardzo dobra konkluzja. Rzeczywiście dobra rada, ale wiesz co Kasiu jak o tym mówisz, to tak sobie myślę, że naprawdę wiele razy zdarzyło mi się słyszeć takie pytanie: „Co mam zrobić, żeby coś zgłosić, ale nieformalnie? Ponieważ nie chcę uruchamiać machiny, która wywoła postępowanie wyjaśniające. Boję się, że doświadczę odwetu, boję się, że to wypłynie, że cała firma będzie o tym rozmawiać.” 

Absolutnie rozumiem te obawy co oczywiście nie oznacza, że mamy stosować taką gradację, że najbardziej poważne sprawy do komisji antymobbingowej, a mniej to sposób nieformalny. Zawsze (i to jest bardzo ważne) dostosowujemy rozwiązanie pod swoją konkretną sytuację i nie uważamy komisji antymobbingowej za ostatnią instancję, która pomoże nam wtedy, kiedy nic innego nie działa. Chociaż czasami faktycznie tak trzeba zrobić. 

Powiedz Kasiu, jak z Twojej perspektywy, twojego doświadczenia: Czy ty masz takie sposoby, żeby kogoś np. przekonać, że dane rozwiązanie nie jest dobrym rozwiązaniem dla tej osoby? Czy zdarzają się takie sytuacje, gdzie radzisz wprost, że tu należałoby złożyć formalne zgłoszenie, a tu podjąć nieformalne działania?

KM: Tak, pytam się osoby (jeżeli to jest osoba pokrzywdzona) na czym jej najbardziej zależy. Czy chce zostać w tej firmie i zespole? Wtedy już wiemy, jak działać: czy chce zostać w firmie, ale zmienić zespół (bo np. z tym przełożonym już ma taki uraz, że po prostu nie wyobraża sobie dalszej współpracy), czy też czuje, że jej godność została tak naruszona, że chce usłyszeć od tej osoby i od firmy „Przepraszam, do tego nie powinno dojść”. To z kolei wiąże się z olbrzymim nakładem siły, obciążeniem emocjonalnym i czasem, ponieważ to są procesy i procedury, które zajmują kilka tygodni, miesięcy. Wtedy taka osoba albo jest oddelegowana do pracy w jakimś innym zespole (bo to też trzeba rozwiązać. Nie może być tak że toczy się postępowanie, wszyscy o tym wiedzą i sobie nadal pracują razem) albo pracodawca decyduje np. o tym, żeby ta osoba po prostu nie pracowała w tym czasie tylko czekała na rozwiązanie sytuacji. Wszystko zależy od wielu czynników, ale kluczowym jest to czego TA OSOBA chce i na co emocjonalnie ją stać

MW: Jak słucham tego co mówisz, to od razu myślę o tych plotkach, które pojawiają się. Obie doskonale wiemy, że postępowania wyjaśniające muszą być postępowaniami przeprowadzanymi w warunkach naprawdę ogromnej poufności tak, żeby informacje dotyczące tego: kto zgłasza, co zgłasza i przeciwko komu, na pewno poza ten krąg zgłaszający vs komisja nie wypłynęły. To jest podstawowa zasada, natomiast niestety wiem, że zdarza się, aby te plotki mówiąc nieładnie urozmaicały życie firmowe (w bardzo złym tego słowa znaczeniu).

KM: Zawodowo również zajmuję się komunikacją i niestety śmieję się, że najszybsza i najskuteczniejsza komunikacja w firmie to plotka. Naprawdę nic jej nie dorówna, żaden newsletter, e-mail, filmik... nic. Plotka króluje. No i oczywiście nad tym nie można panować. Wszystkie formalne procedury zgłaszania takich nieprawidłowości gwarantują opcję anonimowości, natomiast z dotrzymaniem tego bywa różnie. Dlatego zawsze najlepiej, jeżeli rozpatruje to jakiś organ zewnętrzny, np. firma ma jakąś firmę/agencje, wyspecjalizowaną w tym i to outsourcing’uje. Jakaś zewnętrzna jednostka, która jest obiektywna, nie zna tutaj u nas nikogo i wtedy to wszystko odbywa się na zewnątrz firmy. Naprawdę, w tej sytuacji najbardziej zachowane jest to poczucie sprawiedliwości oraz poczucie anonimowości. Na tyle na ile się da.

MW: To dobrze, że o tym mówisz. Jestem zwolenniczką modelu Komisji Wyjaśniających lub Komisji Antymobbingowych (różnie je nazywamy) albo w modelu zewnętrznym, gdzie firma zaprasza ekspertów z zewnątrz, w małym gronie. Pracuję tak od wielu lat i najbardziej (nie ukrywam) lubię grono kameralne 2-3 członków komisji, chociaż 3 to nawet tak na dobrą sprawę może być i za dużo. 

KM: To bardzo wrażliwe tematy. Nie może być tworzone uczucie, że ktoś jest przesłuchiwany. 1 osoba vs 3 to już jest obciążające, a co dopiero większe grono. 

MW: Zdarzyło mi się pracować i doradzać przy takich procedurach. Oczywiście, żeby móc z nich efektywnie korzystać trzeba je zmodyfikować, jeśli jest taka szansa. Pamiętam sprawy w których komisje były na ponad 5 osób – to są bardzo trudne warunki do prowadzenia takich postępowań, ponieważ to powoduje efekt przesłuchania, gdzie osoba która staje przed komisją zamiast w komfortowej kameralnej sytuacji opowiada co się wydarzyło, swoje refleksje, przemyślenia i oczekiwania po prostu zaczyna czuć ponownie coraz większy paraliż.

KM: Przesłuchanie... Powiem Ci o bardzo fajnej praktyce ze zdobytego doświadczenia, ponieważ pracowałam w działach HR w Polsce i za granicą. W jednej firmie, w której pracowałam była taka bardzo fajna praktyka, że jak była rozmowa nawet nie antymobbingowa tudzież mobbingowa, ale dyscyplinująca z pracownikiem to pracownik na nią przychodził z zaufaną osobą z firmy, czyli ze swoim kolegą, kimś do wsparcia. Chodziło o to, że wiadomo było, że on się spotka ze swoim przełożonym i z HRBP – czyli 2 osobami – i żeby nie miał takiego poczucia, że te osoby „zarzucają” mu coś oraz aby miał jakieś moralne wsparcie od osoby, która będzie w stanie też wytłumaczyć pewne sytuacje. Mówimy tu wciąż o sytuacji dyscyplinującej, a nie o takiej, kiedy się „przesłuchuje” osobę dotkniętą mobbingiem, która tym bardziej tego oparcia, żeby to wszystko było bardziej komfortowe mogłaby potrzebować. 

MW: To jest rzeczywiście bardzo dobra praktyka i uważam, że naprawdę w wielu sytuacjach pracownikom może dać wielkie wsparcie. Kojarzy mi się z tym funkcja osoby zaufania, czyli takiej niekoniecznie często wykorzystywanej w wewnętrznych politykach antymobbingowych. Osobiście bardzo gorąco rekomenduję tę funkcję, zwłaszcza ponieważ im więcej mamy narzędzi i dobrych praktyk tym łatwiej wdrożyć tę funkcje osoby zaufania. Czym ona ogólnie jest? Jest to funkcja osoby wybieranej spośród pracowników i posiadająca specjalne kompetencje dotyczące tego, by taka osoba mogła: brać udział w różnych spotkaniach z pracownikiem, przekazywać pracownikom informacje dotyczące praw i obowiązków związanych z polityką antymobbingową, wysłuchiwać różnych problemów i doradzać w którą stronę należałoby pójść, by problem rozwiązać. Jest to trudna funkcja, ale z całą pewnością osoba, która cieszy się dużym zaufaniem w firmie ma szansę naprawdę zrobić wiele dobrego. W większych organizacjach wiadomo, że tych osób jest więcej którym możemy przyznać tę funkcję, dlatego gorąco zalecam, żeby ją wprowadzać tam, gdzie mamy możliwości kulturowe, często bazując na kulturze organizacyjnej firmy. Oczywiście nie wszędzie i nie zawsze uda się wdrożyć te funkcje w skuteczny i realny sposób, ale faktycznie osoba zaufania może wiele dobrego zrobić. Masz takie doświadczenia? 

KM: Z tą funkcją akurat nie, ale powiedziałaś coś bardzo mądrego i ważnego. Czyli, że kultura pracy jest absolutnie kluczowa, ponieważ co to jest, jeżeli np. firma ma polityki antymobbingowe i możliwość zgłaszania go formalnie oraz nieformalnie, a mimo to ogólnie źle traktuje pracowników. Kompletnie nic to nie daje, także co jest najważniejsze? Trzeba zaczynać od podstaw i od góry, gdyż wszystko zależy od tego jaka jest kadra zarządzająca. To jak zarząd i dyrektorzy wyższego szczebla traktują siebie nawzajem, a także swoich podwładnych to jest ta podstawa i tak naprawdę to jest ten największy gwarant. Istotniejszy niż polityki, (które oczywiście też są bardzo ważne) lub procedury. Jednak sama procedura nic nie zrobi.

MW: Zdecydowanie, ale nie masz wrażenia, że często jest tak, że właśnie w tych firmach, w których mamy tylko dokument to niejednokrotnie on jest po prostu dokumentem. Schowanym do szuflady, o którym może niewiele osób nawet wie, że istnieje. Znam wiele takich sytuacji, w których ludzie mówią: „Nie wiem, czy mamy politykę antymobbingową” pomimo tego, że taka polityka istnieje już X lat, jak się okazuje po sprawdzeniu, ale kanał rozpowszechniania tej informacji... gdzieś bardzo wyraźnie zawiódł.

KM: Często tak jest w większych firmach np. w korporacjach, kiedy te polityki się kopiuje, powstają gdzieś tam, załóżmy w Stanach Zjednoczonych. Są lokalnie wdrażane, bo taki jest wymóg. Natomiast polityka polityką, a kultura w danym kraju sama sobie po prostu tutaj sprawy zrewanżuje.

MW: Albo w sytuacji, kiedy są np. różne lokalizacje danej firmy w Polsce (niekoniecznie jeszcze na świecie), to też powoduje, że niejednokrotnie w jednym miejscu polityka jest bardziej przestrzegana niż w innym... „nie przyjęło się” już mówiąc w cudzysłowie. Rzeczywiście to jest dramatyczna sytuacja, bo okazuje się, że jest narzędzie do wykorzystania, aby chronić pracowników przed mobbingiem, ale też, żeby dawać pracodawcy informacje na temat potencjalnych zagrożeń, ponieważ nie możemy uciec od tej naprawdę wielkiej zalety polityk antymobbingowych. Mówię tu o ale realnie funkcjonującym dokumencie, gdyż jest to narzędzie, które nie tylko chroni pracowników i pokazuje im z jakich mechanizmów mogą korzystać, żeby tę ochronę otrzymać, ale to też narzędzie, które pozwala pracodawcy powziąć wiedzę na temat różnych sytuacji, które stwarzają ryzyko, że mobbing wydarzy się, a za chwilę po tych kilku/kilkunastu różnych sytuacjach mikro agresywnych okaże się, że dochodzi do dyskryminacji

Czy może dojść do dyskryminacji na jeszcze większą skalę i oczywiście jeśli pracodawca nie wie, nie monitoruje w żaden sposób, nie weryfikuje tych sytuacji, to okazuje się, że nie potrafi sobie z nimi poradzić. Finalnie staje w obliczu odpowiedzialności prawnej, no ale też moralnej za wielkie krzywdy, które się niejednokrotnie wydarzyły w związku z mobbingiem i dyskryminacją.

KM: Dokładnie, ponieważ to pracodawca jest odpowiedzialny za mobbing, czyli nawet jeżeli to nie on (załóżmy właściciel firmy tudzież zarząd) dopuścił się mobbingu, ale jego pracownik. Nawet w sytuacji, jeżeli intencje pracodawcy (albo nawet intencje mobbera) były takie, że to nie miał być mobbing tylko załóżmy egzekwowanie czegoś, taki sposób twardej ręki zarządzania to i tak finalnie odpowiedzialny jest pracodawca. 

MW: Nie ma to znaczenia jak dana osoba rozumie sytuację. Super, że mówisz o intencji, ponieważ to musimy też mocno podkreślić w sensie prawnym. Przy stwierdzeniu mobbingu intencja osoby stosującej te niepożądane zachowania budujące mobbing nie ma znaczenia: Czy wiem jakie jest znaczenie moich słów? Czy wiem, że kogoś krzywdzę? Czy wiem jaka jest reakcja osób na to co robię/mówię? Czy potrafię rozpoznać co obiektywnie może być dla kogoś krzywdzące? To wszystko nie ma znaczenia. 

Czy menadżer lub menadżerka nie ma dostępu do aktualnych narzędzi menedżerskich? Nie ma znaczenia. Czy ktoś nie bierze udziału w szkoleniach z komunikacji i nie wie, nie potrafi rozpoznać znaczenia swojego zachowania? Nie ma to znaczenia w sensie prawnym. Znaczenie ma to czy dane zachowanie mogło wywołać skutki w postaci poniżenia, ośmieszenia, odizolowania lub czy je wywołało. O tym powinniśmy pamiętać szczególnie, żeby uwrażliwiać na (wszystkich poziomach) pracowników nie tylko w tym aspekcie udzielania im ochrony przed zachowaniami niepożądanymi, ale też, żeby pracownicy/pracowniczki nie byli sprawcami takich zachowań. Aby coraz więcej osób miało świadomość co jest krzywdzące, co jest etyczne, co jest nieetyczne, co może doprowadzić do mobbingu. Ponownie to jest odpowiedzialność pracodawcy a nie pracowników. 

KM: Dokładnie, bardzo mi się Monika podoba to co powiedziałaś, żeby coraz więcej osób miało świadomość, by nie dopuszczać do mobbingu (w sensie świadka), by reagować albo samemu nie popełniać mobbingu (nawet mimo woli). Marzę o tym, aby kultura ostracyzmu dotyczyła mobbingu. Załóżmy, gdybyśmy wyszły teraz na ulicę i spacerowały, a ja bym zjadła cukierka, wrzucając papierek, tak po prostu niedbale na ulicę. Jakieś 10-15 lat temu myślę, że uszłoby mi to płazem, ale teraz spotkałby mnie totalny ostracyzm, prawda? Marzę o tym, aby dokładnie tak samo było w pracy. Jeżeli ktoś powie do kogoś: „Ty nie jesteś nic warta” albo „To było głupie” to, żeby dokładnie to samo się zdarzyło, by wszyscy na niego spojrzeli albo ktoś powiedział: „Tutaj tak do siebie nie mówimy”. 

MW: Dokładnie bardzo ważne, że o tym mówisz

KM: Tą kulturę możemy budować, głównie poprzez szerzenie świadomości poprzez: psychoedukację, edukację i szkolenia. To jest jeden ważny filar – informowanie ludzi jak nie powinno być, a jak powinno być. Jedna rzecz jest ważniejsza i o tym już mówiłyśmy, czyli kultura kształtowana przez to co myśli i jak się zachowuje zarząd, jak się zachowuje kadra menadżerska, ale też jak my się zachowujemy. Ponieważ to my jesteśmy świadkami. My jesteśmy ofiarami albo my jesteśmy sprawcami i to nasza reakcja finalnie może doprowadzić do tego, że mobbing zostanie zduszony na samym początku. Wszystkim nam chodzi o to, żeby mobbingu nie było. Nam nie chodzi o to, żeby karać mobbing (to też, ale jako sankcja), tylko żeby się nie wydarzył. Jak się wydarzy to moim zdaniem wszyscy już są przegrani i pracodawca i mobber no i oczywiście osoba, którą to spotkało. 

MW: Tak, mówiąc o przegranej pracodawcy, chciałabym odwrócić kierunek powszechnego patrzenia. Niejednokrotnie pracodawcy mówią tak: „No dobrze, uznamy, że doszło do mobbingu i co wtedy? Jesteśmy spaleni. Nie wiemy, co mamy robić, przegraliśmy.”. Odpowiadam wtedy: „Odwróćmy perspektywę. Jeżeli mobbing wydarzył się to czy wy uznacie, że do niego doszło czy nie. Czy przyznacie się do tego, że to miało miejsce i nie udało wam się zaradzić tej sytuacji. Tak na dobrą sprawę niewiele zmienia. Jednak, kiedy się przyznacie, naprawicie skutki mobbingu i spróbujecie naprawić kulturę organizacyjną i w ogóle atmosferę pracy. Przywracając je do normalnych warunków. To wtedy jesteście wygrani.” 

KM: To utrata wiarygodności, jeżeli coś się dzieje i to jest załóżmy trudne, a najczęściej w mobbingu tak jest, że pracownicy zdają sobie z tego sprawę (korytarzowo) kto jakim jest człowiekiem, więc najgorsze co może zrobić zarząd tudzież firma to jest nie reagować na to o czym już wszyscy wiedzą i zamieść to pod dywan. To jest utrata wiarygodności i spalenie całej komunikacji.

MW: Oglądamy różne obrazki życia społecznego i bardzo doceniamy osoby, które potrafią przyznać się do błędów i myślę, że w przypadku mobbingu akurat jestem zwolenniczką grubej kreski. Oznacza to, że nie akceptujemy w firmie mobbingu, a jeżeli wydarzy się, to osoba, która jest sprawcą powinna zaprzestać współpracę. 

Mocno wierzę w to, że jest to skutek, który powinien realnie występować. Jednak bardzo często będziemy mówić o sytuacjach, w których tak naprawdę mobbingu jeszcze nie ma, ale niestety „jesteśmy na dobrej drodze” aby się wydarzył. Oznacza to, że mamy spore natężenie zachowań niepożądanych, sytuacji, w których ktoś mówi: „Jesteś nieważny, nie chce mi się tego słuchać. Po prostu nie będę z tobą rozmawiać. Nie przychodź na spotkania, bo nie jesteś potrzebna.”.  W takiej sytuacji, kiedy ktoś nie objawia ani kultury osobistej ani nie potrafi zarządzać zasobami ludzkimi (jeśli mówimy o osobie, która jest menedżerem) często (w sensie prawnym) jeszcze nie możemy stwierdzić mobbingu. Definicja nie jest najszczęśliwsza, jest wiele elementów do spełnienia, żeby o mobbingu mówić w sensie prawnym, ale to nie znaczy, że nie ma problemu na poziomie atmosfery w pracy. Istotne jest, żeby pracodawca prowadził różne działania, które przywrócą atmosferę do porządku albo na nowo ułożą tę organizację. Mamy niejednokrotnie sytuacje, gdzie np. jest pewna zmiana organizacyjna jak przejęcie przedsiębiorstwa. Nowy właściciel niejednokrotnie musi poradzić sobie z zastaną sytuacją (co do atmosfery) , a to jest wielkie wyzwanie.

KM: Wyraźmy to jasno – mobbing to jest tak naprawdę oznaka absolutnej słabości mobbera. To jest porażka, jeśli chodzi o zarządzanie osobami. Myślę też, że jeżeli mobber traktuje kogoś w taki sposób, to prawdopodobnie chce się danej osoby pozbyć z pracy i jeżeli tak jest to widocznie nie potrafi znaleźć żadnych merytorycznych argumentów na to, aby to zrobić i dlatego stosuje mobbing. Dlatego osobom poszkodowanym mówię tak: „Mobbing to taki odwrócony komplement. Nic na ciebie nie mógł znaleźć zawodowo, bo jakby mógł to by to znalazł. Byłoby to legalne, prostsze i o wiele łatwiejsze do zeznań. Nic nie mógł znaleźć, więc atakuje Cię, w emocjonalnie trudny sposób. Natomiast pokazując przy tym, że sam jest niekompetentny.”

MW: Zdarzają się sytuacje, kiedy ktoś po prostu nie wie, jak się zachować albo wyrósł w bardzo toksycznej kulturze pracy i uważa, że to jest normalne. Zdarzały się wielokrotnie publiczne wypowiedzi różnych osób, które spotykały się z zarzutami dotyczącymi mobbingu i tłumaczyły się na przykład: „Jestem cholerykiem”, „Tak już mam”, „Wszyscy wiedzą, że jestem ostry/ostra”, „Ale jestem skuteczna”. To jest wielka, ogromna pułapka. Jednak w tą pułapkę coraz mniej osób łapie się, bo mam wrażenie, że jednak kultura pracy (globalnie) zmienia się i wchodzą kolejne pokolenia na rynek pracy, które lepiej radzą sobie ze stawianiem granic. Możemy rozmawiać o narzędziach, o politykach, o tym w co opakować politykę antymobbingową, a tak naprawdę wszystko zaczyna się od stawiania granic. Tutaj wchodzą w grę różne okoliczności. Przede wszystkim to na ile my osobiście potrafimy to zrobić. Nikt nas w pracy często tego nie uczy (do czego gorąco zachęcam) za pomocą szkoleń antymobbingowych. Dodatkowo, aby szkolenia antymobbingowe obejmowały nie tylko elementy informujące: czym jest mobbing, czego nie można, ale też jak na co dzień stawiać granice, żeby zadbać o swoją przestrzeń. Nie stawiam odpowiedzialności na osobie doświadczającej zachowań niepożądanych, ale ważne, by wiedzieć jak poradzić sobie z tymi sytuacjami i kiedy stawiamy granice. Niejednokrotnie system zachowań toksycznych zmienia się, kiedy osoby, które nie zdawały sobie sprawy z tego jak negatywnie zachowują się zauważają, że ktoś im stawia granicę. Często jest tak, że kiedy ktoś pyta, dlaczego ta osoba tak się zachowała, dlaczego tak gnębi pracowników, to odpowiedź jest bardzo prosta: ponieważ mu pozwolono. 

KM: Tak samo jest prywatnie, czyli zapętliłyśmy się (ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu) znowu wracamy do początku. Czyli sytuacje agresywne, niepożądane zdarzają się wszędzie: zdarzają się prywatnie, zdarzają się w szkole, zdarzają się na uczelniach, zdarzają się również w pracy i tam mamy najwięcej możliwości, żeby to szybko zatrzymać. Natomiast najwięcej w tym wszystkim zależy od nas. Nie od polityki, nie od regulacji jakie mamy, ale od naszej świadomości, woli, siły i asertywności. Ponieważ ja nie pozwolę siebie tak traktować, a jeżeli to mnie zaatakowano i w tym momencie jestem słabsza. Może być też tak, że mój zespół, mój kolega, moja koleżanka na to zareaguje i powie: „Nie chcę żebyśmy tak do siebie mówili”. 

MW: Możemy rozłożyć to sobie trochę na czynniki pierwsze (tę odpowiedzialność w pracy), z jednej strony, każdy z nas jest odpowiedzialny za swoją sferę osobistą – w takim zakresie na ile jak komuś stawiam granice i czuwam nad przestrzeganiem moich granic. Jednak musimy pamiętać o tym, że nie każdy to potrafi, nie każdy potrafi zadbać o swoje granice i wtedy mamy prawo oczekiwać od pracodawcy, że udzieli nam ochrony. 

Drugi taki aspekt odpowiedzialności to oczywiście odpowiedzialność menedżera/menedżerki osób, które powinny wiedzieć więcej na temat tego co robić i jak zaradzać, bo większy ciężar na nich spoczywa co do tego jak powinniśmy się zachowywać w pracy, czego pilnować i co monitorować. Pamiętajmy pracodawca jako instytucja/firma spełnia swój obowiązek przeciwdziałania mobbingowi rękami menedżerów i menedżerek, oczekując od nich prawidłowego zarządzania zespołami, delegowania pracy w taki sposób, żeby nie było nierównego rozdzielania zadań, przeciążenia pracą i aby umożliwić ludziom odpoczynek. Dobrze wiemy, jak wygląda czas przeciążenia pracą. Wiele osób pracuje do 18-20, a czasami całymi nocami, ponieważ nie ma pomocy ze strony pracodawcy, robią zadania, które powinien wykonywać zespół 2-3 osobowy. 

KM: Dokładnie, to jest ta istotna część całej mozaiki – czyli jak my siebie traktujemy w pracy i co dla nas oznacza dobre traktowanie pracownika. W tym również jest element balansu pomiędzy życiem a pracą.

MW: Myślę o odpowiedzialności pracodawcy, którą warto byśmy dodatkowo podsumowały. Dzisiaj mówimy, że w wachlarzu rozwiązań jest wiele elementów nieformalnych, tak jak pomoc ze strony HR czy działu compliance. Niejednokrotnie rozmowa z osobą, która w stosunku do nas zachowuje się w sposób nieodpowiedni, czy też pozyskiwanie pewnych sojuszników. Pamiętajmy o tym, jeśli wydarzy się zachowanie niepożądane jedno, drugie, dziesiąte, pięćdziesiąte i mówimy: „Doświadczam mobbingu”, to osoba, która podejmuje decyzję o tym, żeby skorzystać z jakiegoś narzędzia może to zrobić na każdym etapie. To nie tak, że jeżeli przymykałam oko przez pół roku na pewne zachowania, to nie mogę ich już zgłosić. Zawsze jest dobry moment, aby to zrobić. Oczywiście im szybciej osoba to zrobi (nieformalnie albo do komisji antymobbingowej) tym lepiej, ponieważ jest szansa, że mobbing się jeszcze nie wydarzył i jesteśmy w stanie zatrzymać lawinę zachowań niepożądanych. Ewentualnie wyjaśnić sprawę uznając, że to było niepożądane zachowanie, które mieści się w przyjętych ogólnie normach i zasadach współżycia społecznego. Niejednokrotnie słyszę z perspektywy pracowników, że ktoś mówi: „Wiem. Żałuję mogłam zareagować wcześniej, ale nie umiałam”. Ważne, żebyśmy zdjęli ciężar z tych osób, że: „To nie Twoja wina, kiedy nie reagujesz w odpowiednim momencie”. Niejednokrotnie można powiedzieć, że wina jest albo pracodawcy albo całego systemu. 

KM: Natomiast, żeby to się zmieniało konieczne są po prostu szkolenia, psychoedukacja, odpowiednio dobrana komunikacja i przede wszystkim przekaz zarządu – czyli: „My nie chcemy u nas zachowań niepożądanych. Dojdziemy do sukcesu drogą fair, wzajemnie się wspierając, a nie walcząc ze sobą. Tak tutaj chcemy prowadzić biznes, pracować i tak traktujemy siebie w każdej sytuacji. Nie tylko ala mobbingowej. Tak traktujemy matki wracające po urlopie macierzyńskim, osoby po dłuższych nieobecnościach, wracających po L4, tudzież na różnych etapach. Tak siebie wzajemnie całościowo traktujemy.”. 

To dopiero daje ochronę i dobry komfort pracy. Z tą atmosferą, która dla nas liczy się sprawiając, że możemy realizować siebie, swoje zadania i potencjał w (mniej więcej) poczuciu bezpieczeństwa i harmonii. 

MW: Bardzo cieszę się, że ty to mówisz, ponieważ mam wrażenie, że niejednokrotnie mówi się o tym, że przeciwdziałanie mobbingowi jest tylko i wyłącznie unikaniem zachowań niepożądanych (choć one umówmy się, są w każdym miejscu pracy) i to jeszcze nie oznacza, że mamy do czynienia z toksycznym miejscem pracy. Trzeba sobie z tym radzić. Odpowiednio zgłaszać i korzystać z narzędzi, o których dzisiaj rozmawiamy, ale to co jest bardzo ważne to, żeby nie skupiać się na tym, że przeciwdziałanie mobbingowi to tylko unikanie. Wdrażanie procedur antymobbingowych i skupianie się wyłącznie na negatywnych aspektach oraz w ramach przeciwdziałania mobbingowi budowanie pozytywnej atmosfery w pracy jest budowaniem kultury organizacyjnej opartej na zaufaniu, otwartości, szacunku. Natomiast przede wszystkim wspieranie zdrowia psychicznego. 

O tej pozytywnej stronie firmy często zapominają, mimo, że też jest elementem przeciwdziałania mobbingowi. Dzisiaj spełnienie tego ustawowego obowiązku przeciwdziałania mobbingowi różni się od tego. Już widzimy, że musimy skupiać się na pozytywnych aspektach, promowaniu zachowań pożądanych. Etycznym pokazywaniu w jaki sposób możemy zarządzać trudnymi, problemowymi sytuacjami. Myślę, że firmy, które zrozumieją, że problem nie leży tylko w negatywnej sferze, tylko, że należy promować zachowania pożądane, wygrają zadowolonych pracowników, którzy mając satysfakcję z pracy, chcą w tej pracy pozostać, a nie uciekać „od szefa”.

KM: Dokładnie, teraz jest taki trend, żeby pracować w zgodzie ze swoimi wartościami w biznesie i te wartości są właśnie bardzo widoczne w kulturze organizacyjnej, HR oraz wszystkich regulacjach w pracy. Pracownicy, którzy pracują dla takich mądrych pracodawców naprawdę są niezwykle zaangażowani w swoją pracę i nie wypalą się tak szybko jak można by się spodziewać, dodatkowo będą bardzo efektywni. 

MW: Bardzo dobrze, że o tym mówisz. Warto poruszyć wątek, który może słuchaczy i słuchaczki zainteresować – czyli polityka antymobbingowa. Chciałabym zwrócić uwagę na to, że warto polityki antymobbingowe budować nie tylko po to, aby były dokumentem prawnym, który wini pracodawcę. One będą realnym narzędziem wsparcia. Niech więc będą dokumentem informacyjnym. Drogowskazem dla różnych osób, które mogą w różny sposób z niego skorzystać. Nie pakujmy do nich tylko procedur antymobbingowych i ścieżki postępowania. Budując polityki antymobbingowe niejednokrotnie doradzam pracodawcom, żeby włączyć też te ścieżki nieformalne. 

Moja rada spotyka się z pozytywnym przyjęciem, gdzie firmy mówią: „Tak, świetny pomysł!”. Gdy ktoś ma problem to potrzebuje „czarno na białym” dostać odpowiedź, a jeżeli taką odpowiedź na swoje pytania: „Co mogę zrobić?” „Gdzie mogę pójść?”, „Z kim mogę porozmawiać?” zostaną wskazane w dokumencie, a dokument jest dobrze zakomunikowany to taka osoba ma większą szansę na to, żeby skorzystać z polityki antymobbingowej. Nie tylko w ramach ścieżki do komisji (co też jest ważne) i też niejednokrotnie będzie dobrym rozwiązaniem, ale im więcej pokażemy informacyjnie tych elementów, z których można skorzystać tym częściej ludzie będą z nich korzystać. 

KM: To wcale nie jest takie straszne, prawda?

MW: Okazuje się, że ludzie nie wiedzą, nie przychodzi im to do głowy, że mogą w zaufaniu coś powiedzieć. Więc jak kładziemy nacisk na poinformowanie, że takie możliwości są to więcej osób z tego skorzysta i uchroni się przed różnymi skutkami (albo kogoś). Dobrze, że mówisz o perspektywie świadka. Masz takie doświadczenie?

KM: Jak najbardziej. Wydaje mi się, że nawet emocjonalnie łatwiej jest stanąć w czyjejś obronie. W ten sposób myślimy o tym, że to jest takie bohaterskie, a na pewno łatwiejsze niż stanąć w swojej obronie.

Wiec mam takie doświadczenia i wtedy weryfikujemy to, rozmawiamy z osobą wskazaną, która potencjalnie tego doświadczyła oraz przede wszystkim z osobą, która stosowała takie niepożądane zachowania. Faktycznie taka rozmowa już bardzo dużo daje, jest silnym elementem ostrzegawczym, że tutaj pracodawca czuwa, na coś się nie zgadza. Można również zakomunikować, że następstwa (jeżeli coś się będzie powtarzać) i będzie regularne, no to będzie tutaj wdrożony jakiś improvement plan albo jakaś nagana łącznie z konsekwencjami, o których już mówiłaś – jak zwolnienie dyscyplinarne. 

MW: Myślę, że mam takie doświadczenia, że coraz częściej ludzie chcą reagować w sytuacji, kiedy nie doświadczają zachowania osobiście, a są świadkami. To pięknie pokazuje wspólnotę w miejscu pracy, to, że ludzie są odpowiedzialni za siebie wzajemnie, chcą być odpowiedzialni, chcą pomóc, mają w sobie dużą chęć niesienia pomoc. To jest niezwykle ważne, ale też świadczy o wspólnotowości i solidarności, z którymi jesteśmy w stanie wygrać wiele.

KM: To prawda. My jesteśmy wspólnotą w pracy czy sobie z tego zdajemy sprawę, czy też nie; jesteśmy wzajemnie dla siebie przykładem czy sobie zdajemy z tego sprawę, czy też nie. Czyli jeżeli nie zareagujemy, ktoś dopuścił się zachowania niepożądanego i odbyło się to bez reakcji, to niestety dajemy zielone światło dla innych. Więc wszyscy dla siebie jesteśmy wzajemnie przykładem i powinniśmy się o siebie wzajemnie troszczyć, dbać i wspierać. 

MW: Myślę, że to jest doskonała puenta naszego dzisiejszego spotkania – żebyśmy wzajemnie o siebie dbali i dbały. Udzielali sobie wsparcia, niezależnie od tego, czy spodziewamy się dobrego efektu, czy nie. Po prostu próbujmy, a jeżeli widzimy, że ktoś samodzielnie nie daje rady to wspierajmy.

KM: Interweniujmy.

KM: Super, bardzo Ci dziękuję Monika.

MW: Dzięki za ciekawą rozmowę.

Produkcja Imagency na zlecenie dobrej fundacji. Podcast zrealizowała firma media River. 

22 maja, 2024

Premiera pierwszego odcinka Dobrego Podcastu

Na platformach stremingowych swoją premierę miał pierwszy odcinek Dobrego Podcastu.

W dzisiejszej rozmowie ekspertki Dobrej Fundacji - Kasia Matyjewicz oraz Monika Wieczorek rozmawiają o tym, jak przeciwdziałać mobbingowi.

Kasia Matyjewicz to ekspertka HR, trenerka oraz doradczyni zawodowa z ponad 15- letnim doświadczeniem. Wykładowczyni na studiach podyplomowych na Politechnice Krakowskiej.

Monika Wieczorek to radczyni prawna, pomaga organizacjom w budowie bezpiecznego biznesu w obszarze zatrudnienia, whistleblowingu, technologii i ochrony danych osobowych.

Ekspertki rozpoczęły swoją rozmowę od tematu bycia świadkiem mobbingu w miejscu pracy.

„Niestety prawie to się nie zdarza. Wiem, że takie sytuacje się zdarzają, ale rekcja ze strony świadka prawie się nie zdarza. Faktycznie tutaj wszyscy jesteśmy sparaliżowani tym chamstwem, tą niegrzecznością. Myślę, że też trochę się boimy i jeżeli my jako świadkowie się boimy i czujemy niekomfortowo, to pomyślmy jak się czuje ofiara takiego ataku” – mówi Kasia Matyjewicz.

„(…) nie ma jednego rozwiązania i o tym zawsze musimy pamiętać. Nie ma jednej dobrej decyzji do podjęcia (…). Zawsze musimy dobierać rozwiązanie pod osobę, pod okoliczności (…)” - odpowiada Monika Wieczorek podejmując kwestię złożoności sytuacji mobbingu.

Ważnym zagadnieniem poruszonym także przez ekspertki jest to, jak z punktu prawnego może działać pracownik doznający mobbingu: „Pierwsza podstawowa reakcja, najprostsza działająca często, czyli często skuteczna z tego wachlarza strategii, to rozmowa. (...), jeżeli z tego wachlarza menadżerskich, psychologicznych strategii nie możemy nic wybrać z różnych powodów, to zastanawiamy się dalej, co mogę zrobić z tą sytuacją z udziałem osób trzecich, kogo mogę poprosić o wsparcie (...)”.  

Dobry Podcast dostępny jest na platformach stremingowych: YoutubeSpotify czy Apple Podcast.

Produkcja: IMAGENCY

Realizacja: Media River

25 sierpnia, 0202

Dobry Podcast, czyli rozmowy o godności. Odcinek 7. Jak pracodawcy mogą przeciwdziałać mobbingowi?

Dobry podcast, czyli rozmowy o godności. Podcast zrealizowała firma Media River. Dzisiaj porozmawiamy o tym jak pracodawcy mogą przeciwdziałać mobbingowi. A rozmawiać będą: Doktor Karolina Czapska-Małecka - absolwentka psychologii i prawa na Uniwersytecie Warszawskim. Otrzymała 2 stypendia rektorskie dla najlepszych doktorantów. Kontynuuje swoją karierę na Uniwersytecie Warszawskim, obecnie jako wykładowczyni. Specjalizuje się w prawie pracy. Zajmuje się szkoleniami z zakresu przeciwdziałania mobbingowi, dyskryminacji oraz rozwiązywania konfliktów. Ekspertka Dobrej Fundacji. Aleksandra Kuzaj Kosek - psycholożka, trenerka, autorka szkoleń i procedur antydopingowych, doradczyni, rzeczniczka etyki, absolwentka wydziału psychologii SWPS oraz studiów podyplomowych z zakresu interwencji kryzysowej. Należy do grona liderek zrównoważonego rozwoju, wyróżnionych przez kapitułę Forbes Woman w 2022 roku. Ekspertka Dobrej Fundacji.

Aleksandra (AK): Cześć, Karolina. Cieszę się, że mamy wreszcie okazję porozmawiać.

Karolina (KC): Cześć Olu. Ja również bardzo się cieszę, że porozmawiamy.

AK: Super. Dzisiaj mamy ważny temat: przeciwdziałanie mobbingowi, głównie z perspektywy pracodawcy. Wiem, że masz duże doświadczenie w tym obszarze i do tej pory jeszcze nie miałyśmy okazji tego zderzyć między nami, więc jestem bardzo ciekawa. Gdybyś mogła tak z twojej perspektywy powiedzieć, jak pracodawca może przeciwdziałać z tej perspektywy, myślę, że głównie prawnej, tak na początek.

KC: Tak, rzeczywiście, to jest bardzo istotny temat, przeciwdziałanie mobbingowi, obowiązek pracodawcy by przeciwdziałać mobbingowi. Kodeks pracy określa to bardzo szeroko. To znaczy, wskazuje jedynie obowiązek przeciwdziałania mobingowi. Nie jest to określone dokładnie, co to znaczy, jak to robić. Jest jedynie obowiązek przeciwdziałania mobbingowi. Natomiast, z pomocą przychodzi nam orzecznictwo, w którym wskazuje się, że taką formą przeciwdziałania przeciwdziałania mobbingowi może być, na przykład szkolenie pracowników, uświadamianie pracowników, procedury, wszelkiego rodzaju procedury antymobbingowe, które określają jak powinno przebiegać zgłoszenie, czyli w jaki sposób należy zgłosić skargę na mobbing i co się dalej z taką skargą dzieje. Czyli, że jest rozpatrywana przez Komisję antymobbingową, czy, no właśnie, przez kogo, tutaj to jest też dobre pytanie. Także, istnieje wiele form przeciwdziałania mobbingowi. Ważne jest to, żeby rzeczywiście pracodawca działał. Żeby to nie było tylko i wyłącznie na papierze, ale żeby rzeczywiście była ta chęć przeciwdziałania mobbingowi, dostrzeżenie jak istotny jest to problem.

AK: Wiesz co, ja w ogóle mam taką myśl, jak obserwuję też różne firmy, że to, że to nie jest określone, to pracujemy z tym co mamy, i że to może być też zasub, bo tak jak pracuję z różnymi firmami z różnych branż i też różnej wielkości, to rzeczywiście, pewnie trudno znaleźć takie uniwersalne narzędzie, które by pasowało do wszystkich. Ale no są jakieś ramy, czyli tak jak powiedziałaś, te szkolenia, też procedury i to, że można to dopasować jakoś. A jakie są te najczęstsze formy, które ty spotykasz u pracodawców?

KC: Masz rację z tym, że to dobrze, że jest to szeroko określone. Zgadzam się. Bo rzeczywiście, my dostosowujemy tę formę przeciwdziałania mobbingowi, no, do specyfiki danej organizacji, więc tutaj racja. Jakie ja formy spotykam najczęściej? Myślę, że szkolenia i procedury. To jest, to jest coś, co jest najbardziej powszechne. Procedury, czyli tak jak mówiłam, określone jest to, co należy zrobić, gdy podejrzewamy, że spotykamy się z mobbingiem. I dalej działanie komisji antymobingowych. Wiem, że ty też masz doświadczenie w takiej pracy, w takich komisjach, więc może porozmawiamy o tym więcej. Jak to widzisz? Jak widzisz te procedury? Jak uważasz działanie komisji antymobbingowych?

AK: Wiesz co, to najpierw powiem może parę słów o samych procedurach. Bo ja mam takie doświadczenie, też przeglądam różne procedury z rynku. Zdarza mi się to, sama je tworzę też, natomiast mam odczucie, że w tych istniejących procedurach, najczęściej brakuje takiej części bardziej miękkiej, bardziej nieformalnej. Bo rzeczywiście, właściwie każda procedura określa sposób zgłoszenia mobingu. Czyli tam, do kogo. Najczęściej, to jest ktoś z kadr, z działu HR, ale też niekoniecznie. Czasami, no właśnie, taką barierą według mnie, jest to, jak skargę trzeba złożyć do zarządu. To mam wrażenie, że ludzi to od razu paraliżuje. I też mam takie doświadczenie, ja też pracuję ze studentami i jak ich pytam, czy wolelibyście złożyć skargę o mobbing, czy zmienić pracę, no to ci młodzi ludzie w większości mówią - zmienić pracę. Jakby, to jest dużo łatwiejsze. Ja nie chcę narażać się na takie, całe postępowanie. I trochę tutaj zahaczamy już temat komisji. Jeśli chodzi o komisje antymobbingowe, ja mam poczucie, że wiem, że to jest najpowszechniejsza forma rozwiązywania takich spraw wewnątrz firm. I choć bardzo wierzę w to, że najlepsze, co może zrobić pracodawca, to rozwiązać sprawę, czyli zająć się sprawą, zanim dojdzie w ogóle do pozwu. To jest według mnie ostateczność. Czyli zadbać o tego pracownika, o pracowników, żeby oni nie chcieli, nie myśleli nawet o tym sądzie, tylko, żeby to się udało wewnątrz jakoś rozwiązać. No komisja, no ma niewątpliwe plusy. Myślę, że plusem dla pracodawcy też jest to, że najczęściej, to jest, no bez jakiś dodatkowych kosztów. To jest koszt pracy, pracowników, którzy biorą w niej udział, no bo bo najczęściej tak jest, że te komisje się składają z osób pracujących w danej firmie. Ale ja mam takie doświadczenie, że to jest ogromny stres dla obu stron. Jednak to jest traktowane jak taki wewnętrzny sąd. I ludzie mówią, idę na przesłuchanie i strasznie się tym denerwują. No i później ci ludzie, jak ta sprawa zostanie rozwiązana, to spotykają się przy ekspresie do kawy, czy spotykają się przy innych zadaniach. Trzeba, nie wiem, zapomnieć o tym, wrócić do takiej normalności? To mi się wydaje bardzo nienaturalne i szczerze mówiąc mam takie poczucie, że to już jest jakiś taki przeżytek, że już powinniśmy odchodzić od tych procedur właśnie takich komisji antymobbingowych. Więc Jestem ciekawa jakie ty masz doświadczenie, jako też członkini komisji?

KC: Tak, wiesz co, ja też dostrzegam ten ogromny stres i to zarówno stron, czyli osób, które to, osoby, która składa skargę jak i osoby której ta skarga dotyczy, ale również świadków. To jest, często pojawia się słowo przesłuchanie, o którym wspomniałaś. Ja będę przesłuchiwany, będę przesłuchiwana. Tymczasem, ja bardzo często podkreślam, że to tak nie jest. To nie jest przesłuchanie, to jest rozmowa i też uczulam osoby, które prowadzą takie komisje, czy kiedy sama jestem członkinią komisji antymobbingowej, uczulam na to żeby używać innego języka. Przede wszystkim, mówię o tym, że to jest komisja do spraw relacji pracowniczych albo po prostu spotykamy się w celu pomocy, w odbudowaniu relacji pracowniczych. Tak i wiesz, to naprawdę ten ciężar zdejmuje, ja to widzę, że wtedy te osoby tak trochę mają jakieś poczucie ulgi, że to nie jest przesłuchanie, że nie jest to policja, nie jest to sąd, ale tutaj po prostu chcemy wesprzeć te osoby, bo bardzo często też, kiedy osoby składają skargę na mobbing, okazuje się, że to nie jest mobbing, ale to wcale nie jest też tak, że kiedy nawet nie mamy do czynienia z mobbingiem, to należy to zostawić. Absolutnie nie. Właśnie należy działać, tylko też, widząc to, że komisja jest tak naprawdę narzędziem pracodawcy, wewnętrznym. To nie jest sąd, który rozsądza, to jest organ wewnętrzny, który pomaga.

AK: Ostateczną decyzję, czy to jest mobing, może podjąć tylko sąd, prawda?

KC: Tak, oczywiście.

AK: Więc, to rzeczywiście jest taki pewny minus tych komisji, ale powiem ci, jak tak opowiadasz, to oczywiście takie zdejmowanie ciężaru z tego, no doświadczenia, dla ludzi jest uważam bardzo istotne. Znaczy, żeby rzeczywiście zacząć mówić o tym inaczej, jeśli już te komisje funkcjonują, a w większości firm niestety funkcjonują ciągle. To, żeby mówić o tym inaczej. Powiem ci, że kiedyś spotkałam się u klienta, z takim zapisem, to by w ogóle była, taki zapis w większym takim regulaminie pracy, czy nawet jakimś takim kodeksem postępowania pracowniczego. To nie był polski kodeks, ponieważ firma miała pochodzenie zagraniczne i tam był zapis, że w przypadku mobbingu, czy dyskryminacji, trzeba angażować jednak osoby z zewnątrz, ekspertów z zewnątrz. I to było wiele, wiele lat temu, chyba nawet naście lat temu, kiedy spotkałam się z tym zapisem. Bardzo mi to dużo dało do myślenia, że jednak te sprawy są tak poważne i nawet jeśli ostatecznie powiemy na końcu, czy ta komisja stwierdzi, że to nie był mobbing, to mam wrażenie, że nawet jest gorzej. Bo jak jest mobing, no to najczęściej z kimś się rozstajemy, są podejmowane jakieś takie bardzo stanowcze ruchy. A czasami pracodawcy uznają, że nie ma mobbingu, to od poniedziałku wracamy do swoich biurek, i że to jest de facto największy problem, bo kończy się komisja, ale co dalej? Jak ty się z tym spotykasz, jak to jest rozwiązywane?

KC: Tak, tak. Tutaj, to jest rzeczywiście też problem. To znaczy, komisja jedynie stwierdziła, że nie doszło nawet do mobbingu i to wszystko. No a to nie jest to wszystko. To dopiero zaczyna się ta forma pomocy, która powinna być. Bo nawet jeżeli nie doszło do mobbingu. Przecież mobbing to jest bardzo poważne zjawisko. Mamy bardzo wiele przesłanek, by mówić w ogóle o mobbingu. Nawet jeżeli nie jest to mobbing, to nie oznacza, że to co się wydarzyło jest w porządku, że to jest pożądane. Więc rzeczywiście należy dalej działać. Nawet często, po prostu, jest to konflikt, konflikt relacji, konflikt wartości i tutaj myślę, że dobrą pomocą, są też procedury rozwiązywania konfliktów. Nie wiem jakie ty masz tutaj doświadczenie w tym, ale widzę, że jeżeli w firmach działają takie procedury rozwiązywania konfliktów, no to też pracownicy wiedzą, gdzie zgłosić się, gdy coś jest nie tak. To nie to znaczy, powiem tak, że spotkałam się też z takimi sytuacjami, gdy zostały zgłoszone skargi na mobbing, chociaż pracownicy od razu powiedzieli, ta osoba zgłaszająca powiedziała, że wie, że to nie jest mobbing, ale nie ma gdzie zgłosić tego, co jej się nie podoba. Więc myślę, że tu warto rozszerzyć ten wachlarz. To znaczy, skupiajmy się na mobbingu, oczywiście, na formach pomocy, ale też zauważajmy inne zjawiska, czyli na przykład konflikty, takie po prostu, te relacje międzyludzkie, codzienne.

AK: Rzeczywiście, tak jest. Bo ja mówię o tym, że to jest taka szara strefa, czyli to, co jest trudne, poważne, jakieś takie, myślę, napięte relacje między pracownikami, ale to nie jest mobing. Często nawet ludzie myślą, że to jest mobing, a później zdażają mi się takie sytuacje, że ktoś w końcu mówił, że nie złożył tej skargi, bo gdzieś tam skonsultował się na mieście już u prawnika i prawnik powiedział, że to nie mobbing, no i co? No to, tym bardziej nie będę składać skargi. Ja mam też takie doświadczenie, że te procedury, no właśnie stricte antymobbingowe, to są procedury tak trochę wyjęte z systemu. To znaczy, czasami jest gdzieś, jakieś kodeksy etyki w organizacji. Bywa nawet, że jest jakaś procedura właśnie do rozwiązywania konfliktów, chociaż to jest rzadkość, przyznam, ja się z nimi spotykam, ale to jest rzadkość, a szkoda. Ale mam takie poczucie, że one często nie są zintegrowane ze sobą, że warto jednak przeplatać ze sobą te dokumenty. Ja przynajmniej tak robię, jak tworzę procedury, że jakoś robię nawiązania też, do tego. Zresztą procedura a polityka antydopingowa, czyli polityka jest, no jednak szersza, jest większa, a procedura, no to już jest to, co mamy zrobić, jak już ten mobbing, czy dyskryminacja, czy molestowanie, gdzieś tam się pojawią. Ale to jest też taka skrajność, prawda, że jak już ktoś zgłasza skargę formalną, to znaczy, że już naprawdę jest bardzo źle. No a co, wcześniej?

KC: No właśnie. No właśnie, co wcześniej, tak. To jest istotny problem. Rzeczywiście, to wszystko, o czym powiedziałaś, w pełni się z tym zgadzam. Rzeczywiście istotne jest takie szersze spojrzenie, po prostu. Nie tylko kroki, krok po kroku co robimy, ale szersze spojrzenie, szersze spojrzenie na to, że mamy konflikty w pracy, że one są czymś nieuniknionym, są w pracy i one będą. I należy je rozwiązywać bo nierozwiązane mogą faktycznie prowadzić do poważniejszych problemów.

AK: To prawda. Czyli, tak właściwie, żeby podsumować to, co dotychczas powiedziałyśmy. Taki idealny pracodawca, to jak twoim zdaniem powinien, jakie działania powinien wdrożyć, może tak. Taki pracodawca, który chce być tym pracodawcą roku, po prostu przyjaznym ludziom, który przeciwdziała, to jak twoim zdaniem, od czego powinien zacząć?

KC: Ja myślę, że taki pracodawca powinien dbać na co dzień o budowanie takiej zdrowej psychologicznie kultury organizacyjnej. To jest najważniejsze. To jest pierwszy punkt, dlatego, że oczywiście to, o czym my tutaj mówimy, o procedurach, no wiadomo, mamy ustalone, że jest to bardzo istotne, ale to nie jest tylko to. To jest kartka, to jest papier. Tak, oczywiście, na to, gdy już dzieje się coś złego, ale wcześniej budowanie takiej kultury organizacyjnej, która też widzi, że są konflikty, nie zamiata tego pod dywan, tylko rzeczywiście działa i jak tutaj wcześniej już wspomniałaś o ekspertach zewnętrznych. Ja też takie mam poczucie, że eksperci zewnętrzni są potrzebni, także do rozwiązywania konfliktów wewnątrzorganizacyjnych. Nie wiem, jakie ty masz tutaj doświadczenie? Czy może chciałabyś o tym powiedzieć, no jak to widzisz?

AK: No powiem ci tak, że mam dobre doświadczenie. Bo czasami jest tak, że potrzebny jest ktoś kto, ktoś po prostu z zewnątrz, kto obiektywnie spojrzy na sprawę i tak na dobrą sprawę zadba o wsparcie tych relacji. Ponieważ tutaj właściwie, to jest, no nie do przewidzenia. To znaczy, jak wstępujemy w związek z nowym pracodawcą, no to zakładamy, że będzie wszystko idealnie, tak jak związek małżeński, prawda? Też zakładamy, że będzie wszystko pięknie i żyli długo i szczęśliwie, a ponieważ to jest materia ludzka to nigdy nie wiadomo jak to się potoczy. No, ale nad każdym związkiem można pracować, prawda? Więc tutaj zakładam, że też, ale czasami wsparcie kogoś z zewnątrz jest bardzo pomocne, między innymi dlatego, że ktoś, kto jest w jakimś kryzysie z obecnym pracodawcą, czuje się niezrozumiany, może też stracić zaufanie. To jednak, kiedy ktoś z zewnątrz go wysłucha i podpowie właściwe kroki, może być bardzo pomocne. Ale czasami też ci, te osoby wewnątrz, które zajmują się sprawą, to bywa, że trudno im o jakiś obiektywizm, no i, prawda? Znowu spotykają się później przy tym ekspresie do kawy i trzeba sobie jakoś spojrzeć w oczy. Dobrą praktyką jest dzielenie procedury, też na taką część nieformalną, czyli jakie nieformalne działania można podjąć w ramach miejsca pracy. I to może być właśnie taka osoba do kontaktu, osoba do której, taka do spraw rozwiązywania konfliktu, właśnie, ktoś taki. I tutaj też jest przestrzeń na eksperta zewnętrznego. Czyli, nawet jeśli pracodawca, czy nie ma możliwości, czy nie chce mieć kogoś takiego na stałe we współpracy, to może zawsze zostawić furtkę, żeby kogoś takiego, zadzwonić po wsparcie po prostu. I tak samo zresztą w tej części formalnej. Czyli, jeśli już mamy Komisję Antymobbingową, czy jakakolwiek wpłynie sprawa, jakieś zgłoszenie mobbingu, to według mnie, kiedy zgłoszenie byłoby na przykład na członka zarządu, no to, nie wyobrażam sobie, żeby ktoś wewnątrz prowadził taką sprawę. No bo, osoby podległe, nie mogą być obiektywne, wobec kogoś, kto zarządza w firmie, I że tam, to w ogóle powinno być obowiązkowe, taki zapis, że to powinien, jakaś jednostka zewnętrzna wprowadzić. W idealnym świecie, to byłby zespół prawnik - psycholog, żeby jednak spojrzeć na to, właśnie też z tej perspektywy bardziej miękkiej i tak jak powiedziałaś naszej kultury organizacji. I rzeczywiście w ogóle ja zakładam, że to jest taki element niezbędny, tak płynnie przechodzę od tych ekspertów zewnętrznych, to za wracam do tej kultury organizacji bo. To wydaje mi się, że jest taki wbrew pozorom najtrudniejszy element. Czyli, jedno, to te procedury, ale drugim budowa tej dobrej i wspierającej pracowników, ale też pracodawcę kultury. Jak ty to widzisz, jakie masz doświadczenia w tym zakresie? Co pracodawcy mogą zrobić, czyli te formy prewencji de facto i budowania takiego przyjaznego miejsca pracy. Z czym się spotykasz, co działa?

KC: Wiesz co, widzę, że działają na pewno takie szkolenia dotyczące też tej sfery psychologicznej, to znaczy, że działamy też w tej miększej sferze, że uczymy komunikacji. Pracownicy, w ogóle organizacje, są bardzo na to otwarte. Na to, żeby uczyć się komunikacji, jak się komunikować, by to nie generowało konfliktów, a porozumienie. Więc, myślę, że to jest taki istotny krok i zawsze o tym tak mówię, że żeby przeciwdziałać mobbingowi, należy najpierw przyjrzeć się komunikacji i pomagać w komunikowaniu się w takim bieżącym, codziennym komunikowaniu się, później przyjrzeć się konfliktom. Uświadomić pracowników, że konflikt jest czymś normalnym, że to, że on się pojawi, to jest pewne, natomiast to nie jest nic złego, tylko należy sobie pomóc. I dopiero kolejnym krokiem jest mobbing. Bo bardzo często, te pierwsze kroki są zapominane, to znaczy, od razu mamy do czynienia z mobbingiem, prawda? Tymczasem, no bywa różnie. Oczywiście są takie przypadki, że od razu nie było wcześniejszych kroków i faktycznie mamy mobbing. No, ale są też takie przypadki, kiedy po prostu zostały wcześniejsze tematy niezaopiekowane należycie.

AK: Ale, wiesz co, to pokazuje też, to co mówisz, że w ogóle te formy, przeróżne formy, różne ścieżki zgłaszania, no to jest w ogóle taki „basic”. To musi być, bo jednak ja mam takie doświadczenie, że ludzie, pracodawcy boją się tych zgłoszeń. Do mnie często mówią: „No, ale Pani Olu, jak nam się tutaj Puszka Pandory otworzy?” Ja mam poczucie, że ludzie boją się zgłoszeń i no trochę już o tym mówiłyśmy, natomiast, że mimo wszystko, to obowiązkiem pracodawcy jest zapewnić wszelkie możliwe ścieżki zgłoszenia. Też takie nieformalne, czyli na przykład jakaś osoba, tylko tak tu, w ramach organizacji, no, albo ktoś z zewnątrz. To daje taki większy komfort jednak pracownikom. Tylko, jeśli to jest ktoś z zewnątrz, to on jednak musi być jakoś znany w organizacji. Czyli to musi być osoba, która jakoś tam się pojawia, jednocześnie nie za dużo. Czyli to nie jest tak, że przychodzi na Christmas Party i tam imprezuje ze wszystkimi. Jeśli może się pojawić, to tak na 2 godziny i wyjść. Ale to nie może być osoba, która też buduje jakoś zbyt bliskie relacje, która staje się częścią tej organizacji, no bo jednak wtedy też straci obiektywność. Więc, taka osoba może ułatwić to zgłoszenie, zresztą tak samo te osoby do kontaktu, wewnętrzne. Czasami to się nazywa rzecznikiem etyki czy w jakiś taki sposób. Ja uważam, że średnio to powinna być, przynajmniej tam, jedna osoba na, nie wiem, 80, 100 pracowników, tak uśredniając. Zdarza mi się też wpisywać taki zapis, też do procedury. Żeby to jednak była osoba bardzo dostępna. I żeby, jeśli to jest, nie wiem, firma produkcyjna, no to nie wystarczy, że to będzie osoba z biura, bo pracownik produkcji, będzie miał dużą barierę, statystycznie, żeby dotrzeć do tego biura. To będzie stresujące dla niego, bo będzie się czuł tam, bardzo taki bardzo zauważony i trochę nie w swoim świecie i może się spodziewać, że zostanie niezrozumiany, no przez elegancką panią z biura, bo to zwykle jest tak mówione o tym. Więc, to, takie zadbanie o te kanały, nie tylko ten kanał sygnalistyczny, czy o ten kanał stricte z procedury. Wydaje mi się, że jest to takie bardzo, bardzo istotne.

KC: Tak, zrozumienie pracownika, jego perspektywy. W jakiej on jest sytuacji, gdy rzeczywiście dzieje się coś niepokojącego, a on jakoś chce sobie z tym poradzić.Ja myślę też, że warto, żeby to wybrzmiało, że pracownicy nie powinni się bać się zgłaszać, tego, że coś się dzieje, ale tak samo pracodawcy nie powinni się tego bać. Bo jeżeli wpływa zgłoszenie, to może nawet lepiej, bo przynajmniej zostanie to wyjaśnione. Przynajmniej ktoś się nad tym pochyli. Najgorzej jest, jeżeli problem zostaje kompletnie pominięty.

AK: Zamieciony pod dywan, prawda?

KC: Tak, oczywiście.

AK: No, powiem ci, że ludzie się bardzo boją i mają przeróżne obiekcje. To znaczy, ja słyszałam już różne historie, typu, no, nie wiem: „mam 55 lat, to już nigdzie nie znajdę pracy, to wolę nie zgłaszać, to jakoś się przemęczę”. I ja myślę w takim wypadku: kurczę pieczone, to tyle lat jeszcze zamierza się pan, pani tutaj męczyć? To tak nie powinno to tak wyglądać. No i znowu tutaj zawracamy do kultury organizacji i do komunikacji, prawda? Jak ją budować, żeby była otwarta komunikacja, żeby ludzie chcieli zgłaszać i w ogóle rozmawiać wewnątrz. I teraz jak jest taka siatka osób wewnątrz, do których można się odnieść jakoś, bo szczególnie jeśli to jest duża firma, to ja mogę się bać porozmawiać, czy mogę czuć jakąś niepewność, żeby porozmawiać z osobą z mojego miasta, ale do osoby z Gdańska, czy z Rzeszowa już nie będę się bała zadzwonić, nawet anonimowo. Bo uważam, że na takim nieformalnym etapie, to te anonimowe zgłoszenia są jeszcze dopuszczalne.

KC: Tak, no właśnie. Na takim nieformalnym etapie, myślę, że tak, żeby nawet porozmawiać o tym, prawda? Czyli porozmawiać, że coś się dzieje, jakoś to, po prostu, omówić z inną osobą, która też ciebie słucha, jakoś jest w stanie pomóc.

AK: Tak, dokładnie, bo o ile zgłoszenie formalne, no to już nie wyobrażam sobie, żeby było, z podpisu.

KC: Tak, to jest też istotny temat, czy, co z takimi ogłoszeniami? Czy one powinny być anonimowe, czy jednak podpisane. Ja też stoję na takim stanowisku, że no myślę, że powinny być jednak podpisane, bo jak wtedy prowadzić, nawet dalsze takie wewnętrzne postępowanie, czy dalszą komisje, jeżeli nie wiemy od kogo taka skarga wpłynęła.

AK: Co doradzasz pracodawcą w takich, w takiej sytuacji, gdy wpłynie skarga, która nie jest podpisana?

KC: Hmm, no właśnie, myślę, że tutaj, pierwszym krokiem może być takie ogólne działanie, badanie organizacji. Na przykład jakieś ankiety, czy rzeczywiście coś się dzieje niepokojącego, chęć zgłaszania rozmowy, czyli też powołania takiej osoby, co do której, z którą można, po prostu, porozmawiać. A ty, jak sobie radzisz z takim problemem, kiedy wpływają anonimowe skargi?

AK: Wiesz co, też rekomenduję, tak jak powiedziałaś, czyli właśnie jakaś ankieta, rozmowa. Dla mnie dużym wyzwaniem są zawsze firmy produkcyjne, gdzie pracownicy też nie mają dostępu do komputerów. I tutaj, no to ankieta musi być w formie papierowej. Ale, też czasami tam mówią mi pracownicy: „no tak, ale to widzisz, urna, nawet jeśli ta ankieta jest papierowa, ale postawili kamerę i ja nie czuję się komfortowo, żeby to coś wrzucić. Zresztą, tak samo skrzynka na zgłoszenia, jakiekolwiek zgłoszenia, też jest przy kamerze. I nie ma szans, żeby ktoś, to wtedy szczerze wypełnił. Więc, rzeczywiście ankieta, wywiady z pracownikami, ale znowu to musi robić ktoś z zewnątrz, bo ktoś z wewnątrz, no nie będzie obdarzony raczej zaufaniem, to na pewno. Uważam, że pracodawca ma obowiązek też wtedy zająć się taką sprawą.

KC: Oczywiście. Tak, to jest bardzo ważne. To nie można tego pominąć tylko dlatego, że nie ma podpisu. To znaczy, że coś się dzieje, ale ktoś się boi i to też oznacza że to nie ma takiego zaufania, że ta kultura organizacyjna jednak szwankuje, dlatego tym bardziej należy się zająć taką sprawą. To rzeczywiście utrudnia dalsze procedowanie, gdy ta skarga jest anonimowa, natomiast nie zwalnia to pracodawcy z odpowiedzialności, z obowiązku tego przeciwdziałania mobbingowi czy też innym zjawiskom, jak dyskryminacja.

AK: Tak i tak samo zresztą uważam, jeśli ktoś, kto składa skargę, czy jeśli ktoś jest oskarżony i idzie na L4, to dalej uważam, że te sprawy powinny być procedowane, no bo temat dalej zostaje. Znaczy „case” jest gdzieś na forum i trzeba się nim jednak zająć, tylko no, bez tej osoby, która jest na zwolnieniu lekarskim, po prostu. Jest to wyzwanie dla pracodawcy, to na pewno.

KC: Tak, tak. W ogóle myślę, że przeciwdziałanie mobbingowi, jest to naprawdę poważne wyzwanie. No, ale też, dlatego jest to poważne wyzwanie, dlatego, że mobbing jest poważnym zjawiskiem, więc trzeba też to sobie jasno powiedzieć. Wiesz co, chciałam jeszcze poruszyć taki temat, związany z lękiem przed zgłaszaniem tych skarg. Myślę, że warto tutaj powiedzieć o tym, i tutaj taki apel do pracodawców: bo ja często spotykam się podczas szkoleń, czy podczas mojej pracy w organizacjach z takim pytaniem; „czy jeżeli okaże się, że złożona skarga, podpisana, okaże się, że to nie był mobing, to znaczy, że wskutek tego postępowania, stwierdzono, że to nie jest mobbing, czy taki pracownik, który złożył skargę może być ukarany. No, właśnie i to jest ten lęk, że tak będzie. „Boję się, nie złożę skargi, bo co, jeżeli okaże się, że nie przedłużą mi umowy, bo wszczynam jakieś problemy. I dlatego ja zawsze rekomenduję, by to zapisać, jasno i wyraźnie, że nawet jeżeli skarga, być może jest trochę na wyrost, bo czasami też się tak zdarza, to jednak, nie mogą być wyciągane konsekwencje, dlatego, że możemy w ten sposób pominąć coś naprawdę istotnego. Nie wiem, czy, jak ty to widzisz, czy też się ze mną zgadzasz?

AK: Zdecydowanie i też powiem ci, że jak o tym mówiłaś, to pomyślałam o jeszcze jednej ważnej rzeczy, to znaczy o dostępności tej procedury dla pracowników. Bo to co wiem, to znaczy, procedura złożona, sąd to zawsze też sprawdza, jeśli dojdzie do sprawy. Czy była wdrożona, prawda, czyli, czy była u pani w sekretariacie, w szufladzie, czy jednak wdrożona, to znaczy, że była dostępna dla wszystkich. I na to też uczulam, no bo tak, jak pracujemy w biurze, zresztą podejrzewam, że większość osób, które nas słuchają, to są pracownicy większych organizacji, gdzie jest, nie wiem, jakiś intranet, czy w dzisiejszych czasach, nie wiem, chmura, prawda, w tych dokumentach mogą wisieć. Super, że one są dostępne, tylko, że ważne, żeby na przykład nie było widać, że ostatnio to Karolina sprawdzała sobie ten dokument, prawda? To jest taki szczególik. Dla produkcji, no to, te procedury, gdzieś muszą być. Znaczy, po pierwsze, to powinno być rozdane, fizycznie, do łapki każdy powinien dostać. Ale też powinna być gdzieś dostępna w kilku conajmniej egzemplarzach leżeć. Najczęściej takim najlepszym miejscem są szatnie, żeby to jednak było takie bez kamer i tak, żeby to można było dyskretnie sobie wziąć i rzeczywiście takie zapisy chroniące też pracownika. I w ogóle, jeśli biorę udział w komisji, to dbam o to, bo komisja zwykle wydaje też jakieś rekomnedacje, co do dalszych działań, a powinna przynajmniej. To tam staram się zawrzeć taką rekomendację, o takim okresie ochronnym dla tej osoby, która składała skargę, też żeby nie mogła zostać zwolniona. No, oczywiście zawsze pracodawca ma prawo podjąć jakieś działania i to nie jest tak, że ten człowiek wtedy też sobie, prawda, żyć nie umierać i szaleje w tej firmie, to nie o to chodzi. Tylko, żeby to, że wziął udział w komisji, że złożył skargę, to żeby się to nie położyło jakoś cieniem na na pracę tej osoby.

KC: No właśnie, oczywiście. Tak, to jest istotne rzeczywiście, żeby nie było tego lęku przed konsekwencjami. Bo inaczej, to cała ta procedura zatrzymuje się w miejscu. Wszystkie te działania, jeżeli budujemy zdrową psychologicznie kulturę organizacyjną, a później każemy za złożenie skargi. Tak nie może być, absolutnie. Więc, myślę, że tutaj jest taki istotny apel do pracodawców, w tym temacie.

AK: Myślę, że tak i też przyjrzenie się w jaki sposób te sprawy są prowadzone. Powiem ci, że spotkałam się z takim przypadkiem, gdzie były właśnie 3 pod rząd komisje i po każdej z tych komisji pracownik, który składał skargę, tracił pracę i jak się domyślę, że już nikt później nigdy nie złożył żadnej skargi, nie przyszedł z żadnym zażaleniem, bo ludzie byli wystraszeni. Po prostu uznali, że „aha, czyli to jest sposób, żeby tutaj stracić pracę w tej organizacji”. Na przykład umowy były nieprzedłużane, czy znajdowali jakiś powód, teoretycznie niezwiązany ze sprawą, ale żeby jednak się rozstać z tym pracownikiem. To jest bardzo nie w porządku. To znaczy, to rzeczywiście zabija cały proces. Nie da się później już nic z tym, znaczy, żeby to odkręcić i zbudować na nowo to zaufanie, to są zwykle lata. Czyli tam muszą się jacyś ludzie zmienić, przetoczyć tam, żeby to się zmieniło. I wtedy pracodawca sam sobie strzela w kolano, bo prawdopodobnie, będzie tracił ludzi, bo oni będą woleli sami rozwiązać umowę i odejść, niż tutaj składać skargi, czy szukać wsparcia.

KC: Tak, tak, tak. Rzeczywiście, no taki problem występuje i myślę, że też co trzeba powiedzieć to to, że dla pracodawców, to naprawdę nie jest dobrze, kiedy pracownicy boją zgłaszać się te skargi. Dlatego, że dużo lepiej, jeżeli jest złożona skarga, niż gdy trafi pozew do sądu. Dla pracodawcy jest to o wiele lepsze i też trzeba pamiętać o tym, że pracodawca poprzez działania może uwolnić się od odpowiedzialności. To znaczy, w orzecznictwie mówi się o tej konieczności starannego działania, obowiązku starannego działania, więc jeżeli rzeczywiście, z należytą starannością podchodzi do obowiązku przeciwdziałania mobbingowi, to w wypadku tego, gdy wpłynie skarga, gdy płynie pozew do sądu, rzeczywiście pracodawca może tutaj ochronić się przed odpowiedzialnością. Także, to jest, jakby takie działanie wewnętrzne. Niesie ze sobą pozytywne konsekwencje w dwóch sferach i tej wewnętrznej, czyli tej realnej ludzkiej, ale też tej, gdyby okazało się, że jednak wpłynął pozew. To też wtedy, pozycja pracodawcy wygląda inaczej, gdy on rzeczywiście realnie przeciwdziałał mobbingowi i starał się pomagać pracownikom, a nie, gdy zupełnie zlekceważył ten temat lub nie rozpatrywał skarg albo w ogóle nie dopuszczał do tego, by skargi się pojawiły.

AK: To prawda i rzeczywiście ja mam poczucie, że w organizacjach, które dbają o tę komunikację, o kulturę organizacji. Ja wiem, że to jest trudne też, to zawsze jest proces. Im większa firma, tym to jest trudniejsze, żeby zadbać o wszystkich. Ale te skargi to nie jest coś takiego codziennego też. To rzeczywiście musi dojść już do jakiś takich poważnych konfliktów, naruszeń, żeby ktoś poszedł złożyć skargę. Ludzie rzadko kiedy składają je, bo mają zły humor. To już trzeba mieć zwykle poważny powód, więc też bym się tego tak nie bała i bardzo wierzę w to, że każdą sprawę da się rozwiązać wewnątrz firmy. Tylko potrzebne są chęci obu stron i to jest taki, myślę, że przekaz ode mnie, żeby podejmować te próby, żeby się starać. Jeśli nie idzie nam samym, to znowu, zatrudnienie kogoś zewnętrzne do tej sprawy, to myślę, że jest to dużo lepsze rozwiązanie niż czekanie, aż ktoś złoży pozew.

KC: Tak, oczywiście.

AK: Prawda? I takie zadbanie o to, czy też jakieś, w ogóle, uruchomienie procesu mediacji, prawda? Jakie masz doświadczenie z mediatorami?

KC: Wiesz co, tak, jeśli chodzi o prawo, to w kodeksie pracy istnieją tak zwane komisje pojednawcze, ale one są bardzo rzadko wykorzystywane, właściwie ich nie ma.

AK: Powiem ci, że się nigdy nie spotkałam.

KC: Tak, a szkoda, bo mamy naprawdę narzędzie, przewidziane przez kodeks i wielka szkoda, że my z nich nie korzystamy. Widzę, że mediacje, które oczywiście są podobne, może tutaj bardziej działają, aczkolwiek, to też nie jest coś takiego powszechnego w moim odczuciu, a uważam, że pomoc mediatora zewnętrznego, który tak będzie doraźnie w organizacji, jest bezcenna i bardzo bym to rekomendowała naprawdę każdej organizacji. Myślę, że wiele skarg mogłoby później nie wpłynąć, dlatego, że to po prostu będzie na tym wcześniejszym etapie rozwiązane, dojście do porozumienia, pomoc w komunikacji, pomoc w rozwiązaniu konfliktu.

AK: To zdecydowanie myślę, że to jest w ogóle taki kawałek przyszłościowy. Ja mam takie przekonanie, to jest, przyznaję moje przekonanie, zbudowane na bazie różnych obserwacji i naprawdę już nastoletniej, mojej pracy z różnymi firmami, że my nie jesteśmy jeszcze krajem mediacyjnym.

KC: Nie jesteśmy. Też to widzę.

AK: Jeszczy nie ma takiej gotowości, że, no to, może tam w Ameryce to tak robią, ale jeszcze nie dotarło do nas.

KC: Tak, ale wiesz co, dostrzegam takie jednak świetełko w tunelu. Dlatego, że widzę, że coraz więcej menedżerów kadry kierowniczej, naprawdę, interesuje się tematem rozwiązywania konfliktów. Że oni chcą sami, że widzę, takie mam doświadczenie, że często te osoby, są tak jakby nieformalnie dedykowane do różnych spraw konfliktowych i mówią: „to co ja mam teraz z tym zrobić, bo ja nie umiem tego zrobić. To też jest naturalne, że taka osoba nie musi tego umieć, aczkolwiek warto, by rzeczywiście uczyła się, jak pomagać w konflikcie. To są, myślę, że to jest taka kompetencja przyszłości menedżerska.

AK: To prawda i ja też widzę coraz większe zainteresowanie tym kawałkiem. Zresztą, taki, tak samo, jak jest coraz więcej, nie wiem, szkoleń z porozumienia bez przemocy, prawda, też z interwencji kryzysowej. To są takie różne kawałki, dość miękkie, ale jednak bardzo konkretne, które wspierają też zarządzanie kryzysami. Tak myślę, już zmierzając do końca, żebyśmy to podsumowały. To tak, pracodawca ma przeróżne rozwiązania. Też dobrze, żeby były one szyte na miarę, prawda, takie i szkolenia, żeby one były dopasowane, procedury, takie jak mówiłaś. To, co mówiłyśmy, to co jest istotne, czyli zadbanie o różne kanały zgłoszeń, nie tylko sygnaliści, procedura.

KC: Tak, gdzie pracownicy będą czuć się bezpiecznie, czyli taki ekspert zewnętrzny, który pomoże, czy skrzynki zewnętrzne, jakiś telefon.

AK: Czy też ta siatka osób wewnątrz, dedykowanych do kontaktu, które też robią to pro bono, w ramach etatu, prawda? Osoby jakoś umocowane, które też znają dobrze tę organizację. I to jest taka, bardziej miękka część, którą można też moim zdaniem ująć w procedurze, żeby zostawić te różne furtki dla pracowników, ale też dla pracodawców. Bo moim zdaniem, jakby naszym zadaniem, jako ekspertek z zewnątrz, jest też zdejmować pracodawcy problem z głowy. To my się tym możemy zająć, esteśmy przy tym obiektywne.

KC: No i warto, żeby z tego korzystali, bo naprawdę mogą pomóc i sami też się z tym nie kłopotać.

AK: Dokładnie tak. Natomiast też, absolutnie doceniam te działania wewnątrz, które są podejmowane. Instancja, HR, instancje wszelkich osób do kontaktu, to musi być i Im lepiej jest wyszkolony dział HR, to moim zdaniem to lepiej funkcjonuje, bo wtedy podejmują te decyzje świadomie. Czy jest potrzeba kogoś z zewnątrz, czy dajemy radę sami, bo często jak najbardziej tak i bardzo to popieram. Czyli, te kawałki powinny być. Dobrze, żeby były opisane w procedurze. No i ta część formalna, prawda, jeśli komisja, okej, natomiast, kiedy zostawiamy furtkę na kogoś z zewnątrz, kiedy włączamy związki zawodowe, bo to też temat na osobną rozmowę. Przeszkolenie i w ogóle rola związków zawodowych, to mam poczucie, że ciągle jest żywy temat też w Polsce. Więc to jak najbardziej. Czy o czymś zapomniałam?

KC: O mediacji. Znaczy nie zapomniałaś, ale warto jeszcze o tym jeszcze raz powiedzieć. Już omawiałyśmy ten temat, warto otworzyć się na mediację, bo to jest droga do porozumienia i rzeczywiście korzystać z pomocy ekspertów zewnętrznych, mediatorów zewnętrznych. Ale też jeszcze taką ważną kwestię komunikacyjną, bo wcześniej mówiłyśmy o komunikacji, konflikty, mobbing i informacja zwrotna, czyli to by przełożeni, kierownicy rzeczywiście udzielali pełnej informacji zwrotnej, opartej na faktach, tak by pracownicy wiedzieli co się dzieje. Bo to jest jakiś taki, umiejętności zarządcze też. Czyli to jest po prostu tej budowanie organizacji, zdrowej psychologicznie.

AK: Tak i rzeczywiście rozwój kadry zarządzającej to będzie tutaj podstawa. Wiem, że to jest szerokie pojęcie, pewnie znowu na kolejną rozmowę, do ugryzienia, prawda, ale rzeczywiście też to obserwuję, że jeśli kadra jest wykwalifikowana, to idzie dobrze. To jest bardzo istotne. Bardzo dziękuję ci za rozmowę.

KC: Dziękuję ci Olu, za bardzo ciekawą rozmowę.

AK: Mogłybyśmy jeszcze tak długo.

KC: Oj, tak i nawet pojawiły nam się nowe wątki do kolejnych odcinków.

AK: Więc tak, to następne odcinki będziemy omawiać dalej. Wielkie dzięki.

KC: Dziękuję ci bardzo, dziękuję.

Cały podcast można obejrzeć na You Tube.

godność ma swoje imię - kampania społeczna - kampania antymobbingowa - mobbing w pracy

Ogólnopolska Antymobbingowa Kampania Społeczna - Godność ma swoje imię

Organizator kampanii: 
Dobra Fundacja

Producent kampanii:
IMAGENCY

Dobra Fundacja
ul. Legnicka 65
54-206 Wrocław

KRS 0001046661
NIP 8943215480
Regon 52584147000000

Fundacja wpisana do rejestru Organizacji Społecznych i Przedsiębiorców
w KRS VI Wydział Gospodarczy
Sądu Rejonowego dla Wrocławia-Fabrycznej
pod numerem KRS 00001046661